08.01.2023, 17:26 ✶
Podniósł głowę na widok wyrastającej w ciemności sylwetki. O zgrozo, czy to półolbrzym przyszedł go pożreć czy tylko naćpany umysł płata mu figla? Znalazł się w sytuacji niepewnej, nie miał za wiele sił, głowa pulsowała bólem a gardło miał wysuszone na wiór. Całe jego ubranie pokryte były oderwanymi płatkami przeklętych kwiatów ale w ciemnościach tego nie zauważał. Spiął mięśnie gotów zrobić gwałtowny w tył zwrot lecz łagodny głos go nieco ocucił. Zmarszczył brwi i skinął powoli głową, postanawiając przejść w taktyczne znieruchomienie. Nie miał z tym problemu przez swoją ospałość i przyćmienie umysłu. Nie widział co ta osoba rzuca na ziemię bo nie mógł oderwać wzroku od jej gabarytów. Wydawało się, że to magiczne stworzenie do niego podchodzi, jakaś leśna kobieta, leśny strażnik? Nie znał się na stworzeniach, nie wiedział czy takie coś może istnieć. Dopiero kiedy lunaballe się rozpierzchły, wypuścił powietrze z płuc i schował różdżkę do kieszeni spodni.
- Nie wiem. Chyba nie. Dzięki... kimkolwiek jesteś. - zmrużył oczy próbując w mroku wypatrzyć więcej szczegółów jej sylwetki. Miała bardzo łagodny głos, co wydawało mu się nie pasować do jej wysokości. Zrobił kilka kroków w jej stronę, niepewnie rozglądając się na boki lecz ostatecznie wyszedł z obrębu tej trującej polany. Blady był jak ściana, nawet gorzej - cerą przypominał inferiusa, a oczy miał przy tym czerwone jakby ćpał potężny eliksir.
- To wina tych kwiatów. Przechodziłem przez to pole i pyłki mnie uśpiły, a kiedy się obudziłem to te wielkookie stwory się na mnie zlazły. Nie pytaj dlaczego, nie wiem. Moja głowa. - ścisnął mocno swoje skronie i wtłoczył do płuc duży zapas świeżego powietrza lecz niestety to nie sprawiło, że poczuł się lepiej. Drgnął kiedy po otwarciu oczy zdał sobie sprawę, że głowa jego towarzyszki znajduje się wysoko nad jego głową.
- Kim ty jesteś? - zapytał, mrużąc jedno oko z bólu. Nietypowa godzina i miejsce na spacery, a tym bardziej na spotkanie. Czuł się niepewnie, nie tylko z tego względu, że nie wiedział z kim rozmawia ale i że sam nie mógł prezentować się wiarygodnie, uczciwie i niegroźnie. Dopiero po dłuższym czasie przypomniał sobie co tu wcześniej robił - próbował dotrzeć do domu Brenny ale przez to, że się go nie spodziewała nie był w stanie tam dotrzeć i magia wywabiła go w pole. Powinien chyba pójść po rozum do głowy bo jego ostatnie gapiostwa są godne pożałowania.
- Nie wiem. Chyba nie. Dzięki... kimkolwiek jesteś. - zmrużył oczy próbując w mroku wypatrzyć więcej szczegółów jej sylwetki. Miała bardzo łagodny głos, co wydawało mu się nie pasować do jej wysokości. Zrobił kilka kroków w jej stronę, niepewnie rozglądając się na boki lecz ostatecznie wyszedł z obrębu tej trującej polany. Blady był jak ściana, nawet gorzej - cerą przypominał inferiusa, a oczy miał przy tym czerwone jakby ćpał potężny eliksir.
- To wina tych kwiatów. Przechodziłem przez to pole i pyłki mnie uśpiły, a kiedy się obudziłem to te wielkookie stwory się na mnie zlazły. Nie pytaj dlaczego, nie wiem. Moja głowa. - ścisnął mocno swoje skronie i wtłoczył do płuc duży zapas świeżego powietrza lecz niestety to nie sprawiło, że poczuł się lepiej. Drgnął kiedy po otwarciu oczy zdał sobie sprawę, że głowa jego towarzyszki znajduje się wysoko nad jego głową.
- Kim ty jesteś? - zapytał, mrużąc jedno oko z bólu. Nietypowa godzina i miejsce na spacery, a tym bardziej na spotkanie. Czuł się niepewnie, nie tylko z tego względu, że nie wiedział z kim rozmawia ale i że sam nie mógł prezentować się wiarygodnie, uczciwie i niegroźnie. Dopiero po dłuższym czasie przypomniał sobie co tu wcześniej robił - próbował dotrzeć do domu Brenny ale przez to, że się go nie spodziewała nie był w stanie tam dotrzeć i magia wywabiła go w pole. Powinien chyba pójść po rozum do głowy bo jego ostatnie gapiostwa są godne pożałowania.