Możliwe, że powinien być bardziej szczegółowy w tym momencie, kiedy wypowiadał się o stanie Alexandra. Nie życząc mu wszystkiego najgorszego to wszystko, co był w stanie wykrzesać z siebie w tym momencie - w chwili obecnej nie wydawało mu możliwe, aby z tym czarodziejem nawiązał jakąkolwiek nić porozumienia. Nie ze wszystkimi dawało się żyć w zgodzie.
Zwracając się do Roberta w jakimś stopniu liczył na to, że zdoła przekonać swojego kuzyna do pewnej zmiany swoich planów, ale jeśli chciał mieć w nim świadka to powinien iść na tego rodzaju ustępstwa. Przez cały ten czas, jaki pozostał do weekendu, tak naprawdę to, co miało miejsce nie ulegnie zmianie w czasie. Nawet jak on chciałby to załatwić jak najszybciej.
— Wobec tego spotkajmy się w najbliższy weekend. — Philip postanowił się dostosować do swojego kuzyna, na którego zeznania liczył. Po tym, jak został potraktowany przez jednego z przedstawicieli Departamentu Przestrzegania Prawa, mógł spodziewać się podobnych przypadków. Nie mógł pozwolić na to, aby podważono jego zeznania w sprawie tej napaści. Natomiast zeznania poszkodowanego we własnej osobie i naocznego świadka mogą być trudniejsze do podważenia.
— Z tego co jest napisane na etykietce tego eliksiru to mikstura powodująca chaos w głowie. Wylosowałem także pióro, ciekawe jak będzie pisać. — Zwrócił się do Roberta po tym jak odebrał swoje nagrody. I bez tego eliksiru miał wystarczająco chaosu w swoim życiu, jednak może okazać się przydatny w przyszłości. Nie wiedział, że trafił mu się czarnomagiczny przedmiot. Gdyby wiedział to odmówiłby jego przyjęcia. Wydawanie posiadaczom losów na loterię czarnomagicznych przedmiotów to również dobry powód aby jakiś Auror rozmówił się z organizatorem loterii.
Po odebraniu nagród wraz z Robertem opuścił teren kiermaszu. Do swojego domu dotarł na własnych nogach - mieszkał na tej samej ulicy. Jeśli zapragnie znowu wrócić na kiermasz, po prostu wyjdzie na ulicę.
I delight in waiting here
To watch the whole thing escalate