04.07.2024, 01:09 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.07.2024, 01:15 przez Alexander Mulciber.)
Londyn, 02.08.1972
Robercie,Ależ dziękuję za uznanie. Nie oczekiwałem choćby przez chwilę, że będziesz potrafił przyznać się do swoich błędów, więc zdecydowałem się wypunktować je sam. Gdybym, jak to ująłeś, “nie wpierdalał się” i “nie wypowiadał na tematy związane z naszym nazwiskiem”, ten dziennikarz, Bagshot, zamieniłby Twój stragan w symbol seksualnej rewolucji – może jeszcze wyciągnąłby na światło dzienne to kontrowersyjne widowisko randkowe – nigdy nie uwolnilibyśmy się od zatęchłego smrodu kurestwa.
Uratowałem Ci dupę przed kompletną kompromitacją.
Uwierz, jestem nie mniej zdziwiony niż Ty, że to ja najbardziej dbam o reputację Mulciberów.
Brygadzista, z którym to rzekomo wdałem się w bójkę, potraktował Twoje świeczki jako osobisty afront wobec rozmiaru swojego przyrodzenia. Nie ma o czym mówić. Jeżeli tak bardzo zależy Ci na tej sprawie, zrób kolejną fundację, dla skończonych chujów, a prezesem koniecznie zrób Philipa Notta – tajemnicą poliszynela jest, że dawno już odparzył sobie jaja o kij miotły – przydałoby się ufundować mu jebany mózg.
Gra niewarta świeczki – tyle powiem. Cieszę się, że opanowałeś sytuację. Ktokolwiek wykonał dla Ciebie te kutasiarskie odlewy, należy mu się porządny wpierdol, ale i gratulacje za sprowokowanie najśmieszniejszego rewanżu pojedynkowego: pamiętasz chyba, że Philip Nott bił się o honor Loretty Lestrange z jej bratem, który za sekundanta miał Atreusa Bulstrode’a? No to patrz, co Bagshot mi podesłał. Odbitka na użytek prywatny. Obiecał, że nie opublikuje tego zdjęcia, bo można byłoby rozpoznać twarze w tle. Wsadź se do albumu.
[Do listu dołączono zdjęcie, na którym uśmiechnięty Alexander pozuje z puszką na datki dla fundacji Mulciberów, a w tle Atreus Bulstrode nawala Philipa Notta świeczką w kształcie penisa.]
Na Twój pogrzeb bym nie przyszedł, bo moja obecność byłaby wypaczeniem modlitw o to, byś spoczywał w spokoju, a zbytnio Cię szanuję, by niepokoić Cię także po śmierci. Widok Twojego identycznego brata bliźniaka nad trumną byłby zresztą szalenie antyklimatyczny i zepsułby mi radość z patrzenia, jak znikasz sześć stóp pod ziemią. Ale kwiaty już zamówiłem – szkoda, by się zmarnowały. Jeszcze raz zdrowia, Robercie.
Alexander Mulciber
Do listu dołączono także bukiet czerwonych róż z karteczką: "szybkiego powrotu do zdrowia, życzą: Alexander i Diana Mulciber."
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat