04.07.2024, 22:18 ✶
Czy dołączenie do partyjki pokera faktycznie było najlepszym posunięciem w przypadku Erika? Ruletka zdawała się dużo przystępniejszą formę hazardowej rozrywki ze względu na to, że była stosunkowo prosta, jeśli człowiek skupiał się tylko na tym, aby obstawiać ''czarne'' lub ''czerwone''. Za to poker? To było jak starcie charakterów o różnych temperamentach, acz z tym samym domyślnym celem. Zgarnąć jak najwięcej pieniędzy z puli.
Erik zajął miejsce pomiędzy Geraldine i Anthonym (o ile dobrze zrozumiałem rozkład stolika). Chociaż jego policzki pokrył się czerwienią, gdy zdał sobie z tego, jak blisko mężczyzny będzie siedział przez następną partię, tak nie mógł zaprzeczać, że doceniał także i takie spotkanie. Przy większej liczbie świadków zmniejszała się szansa, że Shafiq ponownie stanie się ofiarą porwania. Mimowolnie zacisnął pięść, przypominając sobie podróż przed podziemne tunele teatru Selwynów.
Wysłuchał krupiera, przyglądając się po reszcie ich towarzystwa. Anthony po jego jednej stronie, Geraldine po drugim, a zaledwie kilka miejsc dalej puszczający mu oczko obcy mężczyzna... Jak pomiędzy młotem a kowadłem. A ciekawe co ze sobą wniesie do stolika reszta graczy?
— Hmm… Może 15 żetonów? — Podrapał się po policzku, celowo modulując swój głos, aby reszta mogła zacząć podejrzewać, że jest bardziej niezdecydowany niż w rzeczywiście. — Nie... Trochę za odważnie. Może dwanaście? — Zerknął pytająco po reszcie graczy, zatrzymując na dłużej wzrok na Aryamanie. — Albo dobra, nie będę szaleć już na samym początku. Wyrównuję.
Przesunął powoli do puli 10 żetonów, opierając plecy o tył krzesła.
Erik zajął miejsce pomiędzy Geraldine i Anthonym (o ile dobrze zrozumiałem rozkład stolika). Chociaż jego policzki pokrył się czerwienią, gdy zdał sobie z tego, jak blisko mężczyzny będzie siedział przez następną partię, tak nie mógł zaprzeczać, że doceniał także i takie spotkanie. Przy większej liczbie świadków zmniejszała się szansa, że Shafiq ponownie stanie się ofiarą porwania. Mimowolnie zacisnął pięść, przypominając sobie podróż przed podziemne tunele teatru Selwynów.
Wysłuchał krupiera, przyglądając się po reszcie ich towarzystwa. Anthony po jego jednej stronie, Geraldine po drugim, a zaledwie kilka miejsc dalej puszczający mu oczko obcy mężczyzna... Jak pomiędzy młotem a kowadłem. A ciekawe co ze sobą wniesie do stolika reszta graczy?
— Hmm… Może 15 żetonów? — Podrapał się po policzku, celowo modulując swój głos, aby reszta mogła zacząć podejrzewać, że jest bardziej niezdecydowany niż w rzeczywiście. — Nie... Trochę za odważnie. Może dwanaście? — Zerknął pytająco po reszcie graczy, zatrzymując na dłużej wzrok na Aryamanie. — Albo dobra, nie będę szaleć już na samym początku. Wyrównuję.
Przesunął powoli do puli 10 żetonów, opierając plecy o tył krzesła.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞