04.07.2024, 22:44 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.07.2024, 22:49 przez Erik Longbottom.)
Czymkolwiek zajmowała się na co dzień Lydia, nawet jeśli zahaczało to o czarnomagiczne techniki pokroju nekromancji, to raczej nie robiła tego w kłótni. Chociaż istniały zapewne subtelne sposoby na zamaskowanie charakterystycznej woni zgnilizny, tak poważniejsze czyny... Cóż, czegoś takiego trudno byłoby się pozbyć. I Erik po części doceniał to, że po wejściu do środka nie uderzyła w nich fala tego smrodu, kojarzonego na co dzień z czarnoksiężnikami.
— Eliksiry. Oczywiście, że to musiały być eliksiry — westchnął przeciągle Erik, chowając jeden z mniejszych słoiczków do kieszeni, co by później móc przekazać go Menodorze.
Brak oznaczeń na szkle sugerował ostrożność, jednak Longbottom po prostu nie miał zamiaru sprawdzać na własną rękę, co było w środku. W ciągu mijającego powoli miesiąca był świadkiem wystarczająco dużej ilości sytuacji, gdy napoczęcie nieodpowiedniego napoju powodowało... nieciekawe skutki. Wprawdzie spontaniczna lewitacja do góry nogami na potańcówce w Dolinie lub zamiana gości w egzotyczne świnie na weselu Perseusza Blacka nie był zbytnio krzywdzące, ale niesmak i tak pozostawał.
— Thomas? — rzucił za kolegą, zbliżając się do szczytu schodów. Zatrzymał się, nasłuchując ewentualnych odgłosów zarówno ze strony poddasza, jak i podwórza. — Wszystko tam w porządku? Potrzebujesz pomocy?
A potem do środka wbiegła Heather. Już otwierał usta, aby przypomnieć Rudej, że to nie było Windermere, a Księżycowy Staw, jednak zaraz się powstrzymał. Wziął głęboki oddech.
— Co wyszło? — zamrugał. — Ghoul?
— Eliksiry. Oczywiście, że to musiały być eliksiry — westchnął przeciągle Erik, chowając jeden z mniejszych słoiczków do kieszeni, co by później móc przekazać go Menodorze.
Brak oznaczeń na szkle sugerował ostrożność, jednak Longbottom po prostu nie miał zamiaru sprawdzać na własną rękę, co było w środku. W ciągu mijającego powoli miesiąca był świadkiem wystarczająco dużej ilości sytuacji, gdy napoczęcie nieodpowiedniego napoju powodowało... nieciekawe skutki. Wprawdzie spontaniczna lewitacja do góry nogami na potańcówce w Dolinie lub zamiana gości w egzotyczne świnie na weselu Perseusza Blacka nie był zbytnio krzywdzące, ale niesmak i tak pozostawał.
— Thomas? — rzucił za kolegą, zbliżając się do szczytu schodów. Zatrzymał się, nasłuchując ewentualnych odgłosów zarówno ze strony poddasza, jak i podwórza. — Wszystko tam w porządku? Potrzebujesz pomocy?
A potem do środka wbiegła Heather. Już otwierał usta, aby przypomnieć Rudej, że to nie było Windermere, a Księżycowy Staw, jednak zaraz się powstrzymał. Wziął głęboki oddech.
— Co wyszło? — zamrugał. — Ghoul?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞