04.07.2024, 23:05 ✶
Dora otworzyła bez większych problemów, przecież wystarczyła zwykła alohomora, a potem wślizgnęła się do środka. W pomieszczeniu śmierdziało czarną magią, podobno jak w ogrodzie, jednak tutaj był on bardziej zwietrzały. Cokolwiek tutaj robiono, było to dawno temu, nie wspominając już o tym, że reszta domu wydawała się relatywnie wolna od tego typu magii. W pewien sposób było to pocieszające, bo może mieszkająca tutaj osoba nie była aż tak zaprawioną w czarnej magii czarownicą.
Dora rozejrzała się nieco uważniej, wyłapując jakieś świeczki czy książki w skrzyni. Przejrzała je oczywiście, z właściwą dla siebie ciekawością, ale nie była chyba w stanie na pierwszy rzut oka określić języka, w jakim były spisane. Kusiło je wziąć ze sobą, ale byłaby to kradzież i to bezpodstawna, więc odłożyła je na miejsce, zamykając kufer.
Przez chwilę jeszcze plątała się po poddaszu, przeglądając inne rzeczy aż zwróciła uwagę na Thomasa i jego wyciąganie różdżki, kiedy sam skończył przeglądać księgozbiór. Znieruchomiała na moment, marszcząc brwi i nie do końca pewna co próbuje zrobić. Do czasu.
- Co ty robisz? - zapytała go głośniej niż chciała, prostując się niczym struna, zanim podeszła do niego szybko. - Ktoś tutaj mieszka. To są czyjeś rzeczy, a ty je tak zwyczajnie zabierasz? - zapytała, mierząc go wzrokiem i kręcąc głową. Rozumiała, że osoba do której te rzeczy należały mogła nie być dobra, ale naprawdę? Czy musiała się przy tym wciskać w jakąś niewygodną dla siebie rolę kogoś, kto psuł komuś zabawę?
Dora rozejrzała się nieco uważniej, wyłapując jakieś świeczki czy książki w skrzyni. Przejrzała je oczywiście, z właściwą dla siebie ciekawością, ale nie była chyba w stanie na pierwszy rzut oka określić języka, w jakim były spisane. Kusiło je wziąć ze sobą, ale byłaby to kradzież i to bezpodstawna, więc odłożyła je na miejsce, zamykając kufer.
Przez chwilę jeszcze plątała się po poddaszu, przeglądając inne rzeczy aż zwróciła uwagę na Thomasa i jego wyciąganie różdżki, kiedy sam skończył przeglądać księgozbiór. Znieruchomiała na moment, marszcząc brwi i nie do końca pewna co próbuje zrobić. Do czasu.
- Co ty robisz? - zapytała go głośniej niż chciała, prostując się niczym struna, zanim podeszła do niego szybko. - Ktoś tutaj mieszka. To są czyjeś rzeczy, a ty je tak zwyczajnie zabierasz? - zapytała, mierząc go wzrokiem i kręcąc głową. Rozumiała, że osoba do której te rzeczy należały mogła nie być dobra, ale naprawdę? Czy musiała się przy tym wciskać w jakąś niewygodną dla siebie rolę kogoś, kto psuł komuś zabawę?
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.