05.07.2024, 05:15 ✶
Stoisko Nory -> Mulciber Moonshine
No miała trochę racji, ale jeśli Atreus czegoś się nauczył podczas swoich dwudziestu sześciu lat życia, to żeby nie przyznawać siostrze racji. Orionowi też. No i żadnemu jasnowidzowi, tak po prawdzie. Nie chodziło o to, że ich wizje się nie spełniały, a o coś bardziej fundamentalnego. O sam fakt, żeby stać w opozycji do niby to nieuniknionej przyszłości. Przyszłość stawała się tu i teraz, ale nigdy nie była nieunikniona. Tu i teraz, jego życie chwilą, zawsze mogło zmienić to co działo się na horyzoncie, sprawiając że przmykające przed oczami rodzeństwa obrazy były tylko możliwością.
- Oczywiście, że tak - rzucił, ni to rozbawiony ni to teatralnie wręcz oburzony, że jakaś jej część mogłaby myśleć, że nie zrobiłby czegoś takiego. Byłby w stanie i dla samej zachcianki i gdyby zmusiła go do tego sytuacja, jak na przykład ściganie kogoś. Z resztą, to pierwsze już mu się zdarzało, kiedy z przyjaciółmi wychodzili w wakacje na dachy kamienic, ciesząc się swoim towarzystwem i wolnym.
Nawinął sobie kolejną porcję waty cukrowej na palec i wziął kolejny kęs, niekoniecznie przejmując się, że jego włosy zmieniły kolor na różowy. Uśmiechnął się mimowolnie na jej komentarz o Philipie, ale nie powiedział na to nic, zamiast tego znowu zapychając sobie na chwilę usta. Miło było widzieć, że i jego droga siostra podzielała niechęć do tego mężczyzny, ale czego się tu dziwić? Nott postanowił skrzywdzić nieodpowiednią osobę, chyba nie biorąc pod uwagę, że jego czyny moga mieć jakieś daleko idące konsekwencje. Prawdę powiedziawszy to złamanie mu nosa było zaledwie wstępem do całej zabawy, a przynajmniej na to sie zanosiło jeśli Philip chciał walczyć o swoją godność.
- Tylko upadek Philipa Notta - prychnął rozbawiony, kręcąc dodatkowo głową i na potwierdzenie, odsuwając się dalej od stoiska by poprowadzić ją dalej w tłum, do kolejnych atrakcji, których jeszcze nie zdarzyło im się oglądać.
Ze sceny popłynęła zapowiedź nowego widowiska i Atreus zatrzymał się w pół kroku, na moment spoglądając w tamtą stronę, gdzie pyszniła się Millie Moody w jakimś na prędce posklejanym mundurku. Przez chwilę zwyczajnie świdrował ją wzrokiem, ale w końcu odpuścił, ruszając dalej z siostrą.
- O... bimber - oznajmił, znowu stając i odwracajac głowę w stronę Mulciber Moonshine. - Nie wiedziałem, że zajmują się też księżycówką. Robert miał zawał na widok świeczek, a bimber? A może to był Richard...? - rzucił, niezdecydowany który z bliźniaków jeszcze niedawno umierał na stoisku obok. - Podejdziemy? - rzucił niby to pytając, ale w sumie to już sam szedł do stoiska. - Jedną butelkę poproszę - zwrócił się do Sophie, zaraz łapiąc za przygotowaną do degustacji porcję i opróżniajac ją na raz.
Rzut Emocje 1d25 - 9
Energia (Ekscytacja)
Energia (Ekscytacja)