05.07.2024, 14:20 ✶
– Persephona? W sumie to rzeczywiście imię twojej babki mogłoby nabrać pozytywnego znaczenia, gdyby ktoś nadał je psu – powiedział patrząc wesoło to na psa, to na chrześniaka. – A więc Benji. Idealnie.
Jak nie pies to smok. Uczciwy warunek, chociaż wolał załatwić mu i psa i smoka.
Gdy weszli do środka, nie powitały ich krzyki, więc chyba przynajmniej na razie było dobrze. A potem Charlotte wyłoniła się z kuchni. No cóż, jeden rodzic Jessiego, pewnie ucieszyłby się na widok zwierzaka. Drugi, właśnie celował w niego nożem z czerwoną substancją na ostrzu. I z jakiegoś powodu to z tym drugim postanowił się przyjaźnić już od Hogwartu.
– Charlotte, moja droga, po pierwsze chcę tylko powiedzieć, że naprawdę wyglądasz dzisiaj jeszcze lepiej niż zwykle. Nowa bluzka? Pasuje ci. Z krwistymi dodatkami też ci jest do twarzy– powiedział, w teatralnym geście unosząc ręce do góry, jakby naprawdę obawiał się, że czarownica mogłaby mu coś zrobić. – Po drugie...
W tym momencie z ratunkiem przyszła mu Rita, która zareagowała na pojawienie się zwierzaka, tak entuzjastycznie, jak to tylko było możliwe. Uśmiechnął się na ten widok, zwłaszcza że pies od razu dał się jej pogłaskać i rzucił w stronę Charlotte spojrzenie mówiące tyle co No chyba nie zrobisz tego teraz dzieciom i nie zabierzesz im go?.
– Znaleźliśmy go, gdy skoczył z mosty w Szkocji. Nie miał obroży. Udało mi się go uratować, ale myślę, że gdyby nie Jessie to nie udałoby się go jak nigdy uspokoić i biedak mógłby spróbować skoczyć jeszcze raz. – Nieco podkoloryzował prawdę, a co? – Prawdę mówiąc, wygląda na to, że nasz drogi Benji jest już tak przywiązany do niego, że separacja mogłaby się skończyć w jego przypadku tragicznie.
Jak nie pies to smok. Uczciwy warunek, chociaż wolał załatwić mu i psa i smoka.
Gdy weszli do środka, nie powitały ich krzyki, więc chyba przynajmniej na razie było dobrze. A potem Charlotte wyłoniła się z kuchni. No cóż, jeden rodzic Jessiego, pewnie ucieszyłby się na widok zwierzaka. Drugi, właśnie celował w niego nożem z czerwoną substancją na ostrzu. I z jakiegoś powodu to z tym drugim postanowił się przyjaźnić już od Hogwartu.
– Charlotte, moja droga, po pierwsze chcę tylko powiedzieć, że naprawdę wyglądasz dzisiaj jeszcze lepiej niż zwykle. Nowa bluzka? Pasuje ci. Z krwistymi dodatkami też ci jest do twarzy– powiedział, w teatralnym geście unosząc ręce do góry, jakby naprawdę obawiał się, że czarownica mogłaby mu coś zrobić. – Po drugie...
W tym momencie z ratunkiem przyszła mu Rita, która zareagowała na pojawienie się zwierzaka, tak entuzjastycznie, jak to tylko było możliwe. Uśmiechnął się na ten widok, zwłaszcza że pies od razu dał się jej pogłaskać i rzucił w stronę Charlotte spojrzenie mówiące tyle co No chyba nie zrobisz tego teraz dzieciom i nie zabierzesz im go?.
– Znaleźliśmy go, gdy skoczył z mosty w Szkocji. Nie miał obroży. Udało mi się go uratować, ale myślę, że gdyby nie Jessie to nie udałoby się go jak nigdy uspokoić i biedak mógłby spróbować skoczyć jeszcze raz. – Nieco podkoloryzował prawdę, a co? – Prawdę mówiąc, wygląda na to, że nasz drogi Benji jest już tak przywiązany do niego, że separacja mogłaby się skończyć w jego przypadku tragicznie.