Aryaman Birla
Zdjął z tacy dwa kieliszki szampana i wręczył jeden wielkookiej kobiecie o nieco szalonym spojrzeniu. Ani Aryaman, ani Morpheus nie znali Urlett, chociaż jej aparycja rzucała się w oczy, tak samo jak śmiałe oświadczenie o pochodzeniu. Zanotował jednakże w głowie bardzo prędko, aby dowiedzieć się, czy będzie chciała zamieszkać w rodowej posiadłości rodziny, już jako ewentualny przyszły sąsiad. W czasie toastu użył tylko na moment daru jasnowidzenia, oczy zaszły mu lekką mgłą, klasycznym brakiem skupienia na osobie wygłaszającej przemówienie; uleciał myślami, lecz nie w inne miejsce, a w inny czas, nie interesując się jednakże tym, jakie padną kolory czy karty, kto trzyma asa w rękawie. Pięćset galeonów było śmiesznie małą sumą dla kogoś takiego jak on czy Shafiq. Dopiero kolejne kumulujące się sumy miały potencjał. Galeony dodawały się. Może dlatego Basilius chodził w tak parszywym odcieniu szat magimedyków w Mungu. Przegrywał fundusz na porządne tkaniny i krawiectwo w kasynach. Mógłby w sumie go fundować. Później jednak pomyślał o jego kręconych włosach i bladej skórze, jak u czyjegoś asystenta. Zaczynał mieć problem.
Interesowało go to, gdzie usiądzie Erik.
Skinął głową Anthony'emu na zgodę, potwierdzenie, że zajmie się stolikiem i miejscami dla nich obu. Zajmie się tym doskonale, aż jego połowa duszy będzie go przeklinać i błogosławić w myślach. Oto dlaczego z Czwórki Jeźdźców, nie było nikogo ze Slytherinu. Każdy był na swój sposób śliski, a jemu udzielała się nowa osobowość, płynnej szorstkości gadziej łuski i ostrych zębów.
— Niech mi pani wybaczy, lecz nie wiem, kim jest rodzina Gauntów. Mogłaby mi pani opowiedzieć nieco więcej?
Na ręku mężczyzny nie było niczego, ani obrączki, ani sygnetu, nie nosił żadnej biżuterii. Właściwie jedyną błyskotką były spinki w koszuli z diamentami, bardzo neutralna opcja, niemówiąca właściwie nic. To on był największym klejnotem, cóż, on stanowił ozdobę do szefa OSHM-u. Brak obrączki, brak opalenizny po obrączce, równo przycięte paznokcie w eleganckie półksiężyce, w kształcie mówiącym o długoterminowej pielęgnacji. W przeciwieństwie jednak do Smoczego Zdobywcy sam Smok nosił ślady na wnętrzach. Nie duże, niewskazujące na ciężką pracę, lecz na jeden ze szlachetnych sportów arystokracji, szermierkę.
Cała nadzieja Urlett w systemie kastowym Indii.