05.07.2024, 15:31 ✶
Pod sceną
Po skończonym pokazie, w którym największą gwiazdą była oczywisćie jej własna mama, Mabel dała się zaprowadzić wujkowi pod loterię, a następnie skierowali się z powrotem stoiska Figgów. Zanim jednak to zrobili, Mabel zauważyła, że na scenie pojawili się ludzie z łukami, więc gwałtownie szarpnęła wujka za rękę i zawróciła ich w stronę scenę.
– Poczekaj, możemy jeszcze to zobaczyć? – poprosiła nie za bardzo przyjmując nie jako odpowiedź. – Patrz to wujek Erik! Zobaczysz wszystkich pokona!
Niestety wujek Erik nie popisał się, aż tak bardzo, jak na to liczyła, co Karl skomentował cierpkim stwierdzeniem, że czasem mięśnie i wzrost dodawały za dużo wiary w swoje umiejętności. Mabel jedynie wzruszyła ramionami, wciąż uważając, że jej chrzestnemu nie poszło tak źle, jakby mogło i ogólnie była i tak z niego dumna, że wyszedł na scenę.
A potem czarodziej, który zwyciężył zrobił coś absolutnie wspaniałego to znaczy, wręczył jej ten balonik w kształcie dzika.
‐ Dziękuję! – powiedziała z uśmiechem na twarzy wpatrując się w swoją zdobycz i już chciała pokazać chrzestnemu, co dostała od nieznajomego czarodzieja, z którym przegrał, ale ten odszedł na tyle, że nie chciała na razie mu przeszkadzać. – I miłej zabawy! Zapraszamy do stoiska Figgów – dodała jeszcze, a potem dała się zaprowadzić wujkowi, gdzie tylko chciał już iść. Jedynie Karl zatrzymał na dłużej spojrzenie na czarodzieju, a potem ruszył za swoją przyjaciółką.
– Dlaczego my nigdy nie strzelaliśmy z łukow? – spytała, gdy na scenę wchodziła już kolejną osoba.
Po skończonym pokazie, w którym największą gwiazdą była oczywisćie jej własna mama, Mabel dała się zaprowadzić wujkowi pod loterię, a następnie skierowali się z powrotem stoiska Figgów. Zanim jednak to zrobili, Mabel zauważyła, że na scenie pojawili się ludzie z łukami, więc gwałtownie szarpnęła wujka za rękę i zawróciła ich w stronę scenę.
– Poczekaj, możemy jeszcze to zobaczyć? – poprosiła nie za bardzo przyjmując nie jako odpowiedź. – Patrz to wujek Erik! Zobaczysz wszystkich pokona!
Niestety wujek Erik nie popisał się, aż tak bardzo, jak na to liczyła, co Karl skomentował cierpkim stwierdzeniem, że czasem mięśnie i wzrost dodawały za dużo wiary w swoje umiejętności. Mabel jedynie wzruszyła ramionami, wciąż uważając, że jej chrzestnemu nie poszło tak źle, jakby mogło i ogólnie była i tak z niego dumna, że wyszedł na scenę.
A potem czarodziej, który zwyciężył zrobił coś absolutnie wspaniałego to znaczy, wręczył jej ten balonik w kształcie dzika.
‐ Dziękuję! – powiedziała z uśmiechem na twarzy wpatrując się w swoją zdobycz i już chciała pokazać chrzestnemu, co dostała od nieznajomego czarodzieja, z którym przegrał, ale ten odszedł na tyle, że nie chciała na razie mu przeszkadzać. – I miłej zabawy! Zapraszamy do stoiska Figgów – dodała jeszcze, a potem dała się zaprowadzić wujkowi, gdzie tylko chciał już iść. Jedynie Karl zatrzymał na dłużej spojrzenie na czarodzieju, a potem ruszył za swoją przyjaciółką.
– Dlaczego my nigdy nie strzelaliśmy z łukow? – spytała, gdy na scenę wchodziła już kolejną osoba.