05.07.2024, 18:56 ✶
Przez moment zastanawiałem się, czy do niej jednak nie podejść, chociaż Merlin mi świadkiem, że w głowie miałem ułożone słowa, które chciałem wypowiedzieć. Nie należałem do osób bojących się towarzyskiej wpadki lub odtrącenia. Moja matka w dzieciństwie zawsze powtarzała, że jestem najlepszy, więc jak nie trudno zgadnąć moje ego ledwo mieściło się w ogóle w Hogwarcie. Z nią jednak miałem niemały problem. Początkowo chciałem ją ciągać za włosy albo by znajdywała w swojej torbie lub w kieszeni płaszcza najokropniejsze robaki jakie byłem w stanie wykopać obok jeziora. Później to odczucie wobec niej ustąpiło trochę innemu – jakbym był zazdrosny o to, że rozmawia z kimś innym niż ja. Chociaż przecież to głupie, nawet mnie wtedy nie znała. Czułem się dziwnie w tamtych momentach. Z czasem zrozumiałem, że chciałbym ją poznać. Ale potrafiłem tylko jej dokuczać. Ostatnio jednak dotarła do mnie jedna rzecz, mianowicie nasze dni w zamku są policzone (lub raczej moje skoro byłem już na siódmym roku, a raczej końcówce). Musiałem podjąć działanie, które zbliży mnie do niej lub pluć sobie wiecznie w brodę, że tego nie zrobiłem. A jak powszechnie wiadomo moje ego nie mieściło się nawet w tak rozległym zamku jakim jest Hogwart, to prędzej zjadłbym wielkiego pająka niż pozwolił sobie na to, by odejść stąd bez umówienia się na randkę z Geraldiną. W mojej głowie na tamten moment nie istniało coś takiego, co nazywało się ODTRĄCENIEM, tak więc nie widziałem innego scenariusza niż my z gromadką dzieci w pięknym domu.
- Tu nie wolno palić, las spłonie – odezwałem się swoim protekcjonalnym głosem prefekta, bo nigdy nie powiedziałem, że Gerda nawet jako moja żona dostanie taryfę ulgową. Ona i tak miała specjalne miejsce w moim serduszku, więc niech się cieszy, że nie wziąłem tego papierosa i nie rzuciłem na ziemię, gasząc go swoim drogim obuwiem. Palenie to zły nałóg. I śmierdzący w dodatku. A że lata później też miałem zacząć palić (zapewne przez nią) to już historia na inny raz.
Usiadłem koło Gerdy (bo ja na nią zawsze tak mówiłem i już nawet nie pamiętam dlaczego, może na pierwszym spotkaniu jak mi się przedstawiała to byłem tak oszołomiony nią, że nie dosłyszałem nawet poprawnie imienia, nie wiem, nie pamiętam już). Nie czekałem nawet na zaproszenie Geraldiny. Miałem ważną sprawę do załatwienia. Moje ramie dotknęło się z jej ramieniem i chciałem powiedzieć coś miłego, ale wypaplałem tylko:
- Śmierdzisz tym gównem – i skrzywiłem się jak małe dziecko, wskazując palcem na papierosa. No cóż, od najmłodszych lat wiedziałem jak obchodzić się z kobietami. – Pójdziesz ze mną na randkę? – chyba tak to się robi? Nie byłem do końca pewien. Nigdy nie zapraszałem jeszcze kobiety na randkę. Zazwyczaj to one same do mnie lgnęły i chciały stawiać piwo kremowe, ale ja byłem zawsze wierny Geraldinie. Byliśmy od lat w związku, ale ona o tym jeszcze nie wiedziała.
- Tu nie wolno palić, las spłonie – odezwałem się swoim protekcjonalnym głosem prefekta, bo nigdy nie powiedziałem, że Gerda nawet jako moja żona dostanie taryfę ulgową. Ona i tak miała specjalne miejsce w moim serduszku, więc niech się cieszy, że nie wziąłem tego papierosa i nie rzuciłem na ziemię, gasząc go swoim drogim obuwiem. Palenie to zły nałóg. I śmierdzący w dodatku. A że lata później też miałem zacząć palić (zapewne przez nią) to już historia na inny raz.
Usiadłem koło Gerdy (bo ja na nią zawsze tak mówiłem i już nawet nie pamiętam dlaczego, może na pierwszym spotkaniu jak mi się przedstawiała to byłem tak oszołomiony nią, że nie dosłyszałem nawet poprawnie imienia, nie wiem, nie pamiętam już). Nie czekałem nawet na zaproszenie Geraldiny. Miałem ważną sprawę do załatwienia. Moje ramie dotknęło się z jej ramieniem i chciałem powiedzieć coś miłego, ale wypaplałem tylko:
- Śmierdzisz tym gównem – i skrzywiłem się jak małe dziecko, wskazując palcem na papierosa. No cóż, od najmłodszych lat wiedziałem jak obchodzić się z kobietami. – Pójdziesz ze mną na randkę? – chyba tak to się robi? Nie byłem do końca pewien. Nigdy nie zapraszałem jeszcze kobiety na randkę. Zazwyczaj to one same do mnie lgnęły i chciały stawiać piwo kremowe, ale ja byłem zawsze wierny Geraldinie. Byliśmy od lat w związku, ale ona o tym jeszcze nie wiedziała.