05.07.2024, 23:07 ✶
Zasiadła pomiędzy Isaakiem oraz mężczyzną, w którym po chwili rozpoznała Atreusa Bulstrode. Skinęła mu głową na powitanie, a potem omiotła wzrokiem cały stolik, zaczynając od sylwetki krupiera, przez uprzejmego doktora i strażnika jej tajemnicy, dalej jej osobisty ministerialny koszmar, przystojnego aurora podobno zmagającego z problemami z agresją (dyskretnie podała mu pod stołem swoją wizytówkę, gdyby potrzebował pomocy. przyjaciel Louvaina był w końcu jej przyjacielem), przepiękną dziewczynę od biżuterii, której część znajdowała się teraz na jej palcach (uśmiechnęła się do niej promiennie, jakby chciała powiedzieć zadzwoń do mnie z różdżki) i wreszcie... tego skurwysyna, który odebrał jej Lorettę.
Na widok Alexandra poczuła palącą nienawiść. Zagryzła zęby i zacisnęła mocniej dłonie na torebce. Och, och, niedobrze - nagle wpadła w bardzo bojowy nastrój i miała ochotę wydrapać mu oczy, zedrzeć z tego romskiego ryja ten cwany uśmieszek, rozszarpać go na kawałki. Musiała się uspokoić, znaleźć jakieś zajęcie dla rozedrganych myśli. Jej spojrzenie spoczęło na shotach, które przyniósł Isaac. Bez pytania sięgnęła po jednego i wychyliła go jednym łykiem.
— Podbijam do dwudziestu — podniosła rękawicę. To znaczy, w przenośni, bo żadnej rękawicy przy sobie nie miała.
Na widok Alexandra poczuła palącą nienawiść. Zagryzła zęby i zacisnęła mocniej dłonie na torebce. Och, och, niedobrze - nagle wpadła w bardzo bojowy nastrój i miała ochotę wydrapać mu oczy, zedrzeć z tego romskiego ryja ten cwany uśmieszek, rozszarpać go na kawałki. Musiała się uspokoić, znaleźć jakieś zajęcie dla rozedrganych myśli. Jej spojrzenie spoczęło na shotach, które przyniósł Isaac. Bez pytania sięgnęła po jednego i wychyliła go jednym łykiem.
— Podbijam do dwudziestu — podniosła rękawicę. To znaczy, w przenośni, bo żadnej rękawicy przy sobie nie miała.