Uzdrowiciel od Prewettów, to już była kolejna cenna informacja. Tylko za mało czasu mieli, albo jego brak, żeby go dobrze sprawdzić. Lecz sama kwestia leków była w sumie wystarczającym dowodem i informacją, że nie pomogły jak powinny żonie Roberta. Pytanie jeszcze, co właściwie kobieta mówiła swoim bliskim? Siostrze? Bratu? Rodzicom? Przyjaciółce? Tego się najpewniej nie dowiedzą.
Te ustalenia na razie pozostały samymi informacjami, kiedy Richard przyznał się Robertowi, do zabójstwa jego żony. Zapadła cisza, w której pozwolił bratu zebrać myśli. Miał przecież prawo być na niego zły, wściekły. Zamiast tego był opanowany? Przyjął tę informację spokojnie?
"Co zrobiłeś?" padło z ust Roberta. Nie, dlaczego ale co. Nie interesował go powód, dla którego Richard się do tego posunął. Lecz jak tego dokonał. Bratu nie chciał tego mówić. Miał na to inną odpowiedź. Co innego opowiedzieć o zabójstwie sąsiada czy innego mugolaka, a inaczej miało się to w przypadku członka rodziny. Kobiety, która do tej rodziny weszła.Wyjął paczkę papierosów, otworzył usta, aby coś rzec, ale wtedy Robert zaprotestował słowami, aby jednak nic nie mówił. Zamknął zatem usta. Pozwolił mu kontynuować, słuchając go uważnie. Pomoże mu? Tak jak robił to zawsze. Starszy o parę chwil, wciąż wspierał młodszego.
- Wybacz, że zadziałałem od razu, nie rozmawiając z Tobą o zamiarach. Nie pytałem o zgodę. Uznałem, że w ten sposób pomogę Ci uwolnić się od niej.Był mu to po części winny, więc pewnego stopnia przeprosiny bratu się należały. Zauważył także, że zrodziło to według Roberta kolejny problem.
- Mógłbym skłamać, że nigdzie w nocy nie wychodziłem. Nie teleportowałem się w domu, inaczej bym zwrócił na siebie uwagę.
Sam westchnął, może nie do końca przemyślał swoją sytuację? Może i także miał problemy ze snem, to mógł siedzieć w tej bibliotece całą noc. Tylko kto w to uwierzy? Richard i książki? Zdarzało się, ale niezbyt często.
Wyjął papierosa z paczki i rzucił ją na stolik. Może intuicyjnie wyczuł, że Robert także by się chciał poczęstować?
- Masz kogoś na myśli? Zrobię wszystko co trzeba.
Przystanął na przypuszczenia brata, który uznał, że poza tym, co między sobą ustalą, potrzebują jeszcze kogoś, aby potwierdził ich wersję zdarzeń. Jeżeli w ruch miałyby pójść umiejętności Roberta, czemu nie spróbować?
Wsadził papierowa do ust, którego obracał w palcach i zapalił ostatecznie korzystając z zapałek. Dzięki temu mniej się denerwował. Te również odłożył na stolik. Nikt z okolicy. kogo Richard znał, nie przychodził go głowy aby wykorzystać do sprawy. Szukał po znajomościach dalej. Być może Robert miał tutaj więcej kontaktów?