06.07.2024, 14:13 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.07.2024, 15:17 przez Luno Skeeter.)
Nie dało się ukryć, że i ja słyszałem kilkukrotnie niemiłe komentarze pod adresem Ger. Nie wiedziała ona jednak o moim małym sekrecie. Ilekroć ktoś próbował ją obrażać w moim towarzystwie to dzielnie broniłem jej honoru. Nie otwarcie oczywiście. Gdy padały niepochlebne słowa to zgniatałem delikwenta wzrokiem po czym wypowiadałem słowa, których wymawiać nie powinienem, bo były po prostu zbyt okrutne i dotyczyły bezpośrednio kogoś lub jego/jej rodziny.
- Masz całkiem ładny uśmiech – i ładne usta, ale tego już nie powiedziałem. Nie dlatego, że należałem do osób nieśmiałych. Za takiego to by chyba nikt mnie nie wziął. Po prostu odnosiłem wrażenie jakoby nie była dziewczyną, która jest łasa na komplementy. Zwłaszcza takie pospolite.
Nie rozumiałem dlaczego myślała, że to wszystko jest żartem. Tak jak wspomniałem wcześniej w mojej głowie zachowania, które w nią celowałem odkąd znalazła się w Hogwarcie, nie miały zabarwienia pejoratywnego. Przecież spędzałem nad tym jeziorem tyle czasu, by te robaki wykopać! To było p o ś w i ę c e n i e… Dlatego w tamtym momencie czułem się tak jak nigdy wcześniej. To uczucie mogę porównać do zamarzania. Gdy byłem mały wpadłem do zamarzniętego jeziora i od tego momentu panicznie boję się wody. Przywołując to wspomnienie na myśl wciąż czuję jak lodowata ciecz oblepia mnie z każdej strony; każdy niezakryty skrawek ciała zwłaszcza. Poza tym, że nie potrafiłem zaczerpnąć powietrza to pamiętam także zimno, które mnie wręcz kłuło. Do dzisiaj trzymam się z daleka od wszelakich jezior, mórz i tym podobnych rzeczy. Moja wanna mi stanowczo wystarczy. Wracając jednak do meritum. Zimna woda sprawiała mi ból, czułem się jakbym miał wbijane szpilki i nie mogłem do końca się ruszyć czy w ogóle myśleć. I tak właśnie czułem się po jej odmowie pójścia ze mną na randkę. Nie widziałem sensu ciągnięcia tego tematu. Cieszyłem się jedynie, że kończę szkołę, bo zapewne rozpowie wszystkim jakiego kosza mi dała.
Jak usłyszałem, że mam pierdolić się to poczułem również gniew. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałem. Rzekomo miłość to wspaniała rzecz. Okazało się coś zgoła przeciwnego. Prychnąłem tylko więc na jej słowa i odszedłem, rzucając jej pogardliwe spojrzenie.
- Jak chcesz, ale mówiłem na poważnie – odwróciłem się w ostatnim momencie i krzyknąłem do niej. Nie chciałem jednak znać reakcji na moje słowa, bo czułem się naprawdę upokorzony. I zimną wodę na mojej skórze, chociaż tak naprawdę jej tam wcale nie było.
Udałem się do zamku i nigdy nikomu nie opowiedziałem tej historii. Nie wiem, czy ona to komukolwiek powiedziała. Podczas moich ostatnich tygodni w Hogwarcie nie usłyszałem żadnej plotki na temat mojego złamanego serca, które sprawiło, że już nigdy tak samo nie traktowałem kobiet ani siebie.
- Masz całkiem ładny uśmiech – i ładne usta, ale tego już nie powiedziałem. Nie dlatego, że należałem do osób nieśmiałych. Za takiego to by chyba nikt mnie nie wziął. Po prostu odnosiłem wrażenie jakoby nie była dziewczyną, która jest łasa na komplementy. Zwłaszcza takie pospolite.
Nie rozumiałem dlaczego myślała, że to wszystko jest żartem. Tak jak wspomniałem wcześniej w mojej głowie zachowania, które w nią celowałem odkąd znalazła się w Hogwarcie, nie miały zabarwienia pejoratywnego. Przecież spędzałem nad tym jeziorem tyle czasu, by te robaki wykopać! To było p o ś w i ę c e n i e… Dlatego w tamtym momencie czułem się tak jak nigdy wcześniej. To uczucie mogę porównać do zamarzania. Gdy byłem mały wpadłem do zamarzniętego jeziora i od tego momentu panicznie boję się wody. Przywołując to wspomnienie na myśl wciąż czuję jak lodowata ciecz oblepia mnie z każdej strony; każdy niezakryty skrawek ciała zwłaszcza. Poza tym, że nie potrafiłem zaczerpnąć powietrza to pamiętam także zimno, które mnie wręcz kłuło. Do dzisiaj trzymam się z daleka od wszelakich jezior, mórz i tym podobnych rzeczy. Moja wanna mi stanowczo wystarczy. Wracając jednak do meritum. Zimna woda sprawiała mi ból, czułem się jakbym miał wbijane szpilki i nie mogłem do końca się ruszyć czy w ogóle myśleć. I tak właśnie czułem się po jej odmowie pójścia ze mną na randkę. Nie widziałem sensu ciągnięcia tego tematu. Cieszyłem się jedynie, że kończę szkołę, bo zapewne rozpowie wszystkim jakiego kosza mi dała.
Jak usłyszałem, że mam pierdolić się to poczułem również gniew. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałem. Rzekomo miłość to wspaniała rzecz. Okazało się coś zgoła przeciwnego. Prychnąłem tylko więc na jej słowa i odszedłem, rzucając jej pogardliwe spojrzenie.
- Jak chcesz, ale mówiłem na poważnie – odwróciłem się w ostatnim momencie i krzyknąłem do niej. Nie chciałem jednak znać reakcji na moje słowa, bo czułem się naprawdę upokorzony. I zimną wodę na mojej skórze, chociaż tak naprawdę jej tam wcale nie było.
Udałem się do zamku i nigdy nikomu nie opowiedziałem tej historii. Nie wiem, czy ona to komukolwiek powiedziała. Podczas moich ostatnich tygodni w Hogwarcie nie usłyszałem żadnej plotki na temat mojego złamanego serca, które sprawiło, że już nigdy tak samo nie traktowałem kobiet ani siebie.
Koniec sesji