adnotacja moderatora
Rozliczono - Morpheus Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Jonathan Selwyn - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Rozliczono - Jonathan Selwyn - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Nie miał pojęcia, jak powiedzieć o liście przyjaciołom. Najchętniej nie mówiłby wcale. Najchętniej wepchnąłby go głęboko w zakamarki szafy i zamknął w niewielkim pudełku, jak to robił ze wszystkimi pozostałymi lub rzucił na pożarcie płomieniom. Niestety tym razem wiadomość z Francji nałożyła na niego termin, który teraz wisiał nad nim niczym, o ironio, gilotyna.
Gdyby pewien Francuz napisał mu w tak przedramatyzowany sposób że przyjedzie tylko po niego, oczywiście dalej milczałby jak grób, zbyt zażenowany trzymaną tak długo tajemnicą, pewny, że poradzi sobie ze wszystkim sam, ale…
Zimą przybędę do Londynu, aby móc wysycić się tym co mi Ciebie ukradło.
To już nie chodziło tylko o jego, a o jego bliskich. Bliskich, których pomocy jednocześnie potrzebował, aby uporać się z tym problemem i jednocześnie bardzo jej nie chciał. Przekonanie o słuszności jego decyzji nie rozwiązywało jednak kwestii tego, że chyba pierwszy raz w życiu zabrakło mu właściwych słów.
Może właśnie dlatego od ciągnących się w nieskończoność dwóch minut wpatrywał się w Morpheusa w niezręcznym milczeniu.
Dzisiaj obudził się w środku nocy. Nie pamiętał co mu się śniło, ale na pewno musiało wywołać w nim na tyle silne przerażenie, by trzymało go jeszcze, gdy rano, wyglądający jak zwykle idealnie, przemierzał korytarze Ministerstwa Magii. To wtedy gdy zobaczył znajomą sylwetkę, wiedziony odwagą, po prostu podszedł do Morpheusa i poprosił, czy mogliby porozmawiać u niego po pracy, a ten jak na złość się zgodził.
I teraz Longbottom, i jego bezczelność dobrego przyjaciela, siedział u niego w salonie, co boleśnie uświadamiało Selwynowi, że raczej się z tego już nie wykręci.
– Ja… – zaczął wreszcie, wpatrując się w swoje dłonie. Specjalnie wybrał Morpheusa. Przed Charlotte było mu zbyt głupio się do tego przyznać, a Anthony… To on był od ogarniania problemów Shafiqa, nie na odwrót. Poza tym Morpheus już i tak zobaczył fragment listu w wizji, nie było sensu dłużej tego ukrywać. Chyba, że skłamie, że w Mediolanie zaręczył się z Charlotte i to o tym chciał porozmawiać. Lottie na pewno zrozumiałaby, że nie robiłby z nich narzeczeństwa bez poważnego powodu i… Nie. Nie. Powie prawdę. Westchnął ciężko i przeniósł spojrzenie na Morpheusa z nieco mniej zjawiskową wersją swojego typowego uśmiechu. – Morphy, a propos tej wizji na urodzinach…. Myślę, że kiedy byłem we Francji mogłem zrobić coś umiarkowanie do skrajnie głupiego. A co u ciebie? Nowa szata?