Czekała na reakcję mężczyzny. Była gotowa do ewentualnej obrony, nie miała pojęcia w końcu jak zareaguje na jej zainteresowanie. Może powinna przejść obok, zignorować go? Tak pewnie byłoby prościej, jednak już taki miała charakter, że interesowała się wszystkim tym, co działo się wokół niej. Lubiła wsadzać nos w nieswoje sprawy, bez większego celu, nie zawsze przynosiło to korzyści, bo zdarzali się i tacy, którzy nie przepadali za tym, gdy obcy interesowali się tym co robili, jednak wcale jej to nie przeszkadzało. Potrafiła się obronić, magią, sztyletem, czy własnymi rękoma, walczyła z gorszymi bestiami od ludzi, chociaż czy właściwie ludzie nie byli najgorsi? Była to dosyć mocno filozoficzna myśl, która teraz ją nawiedziła. Nie był to jednak odpowiedni czas na takie rozważania. Czekała, nie wiedziała, czy się odwróci, postanowi ją strzelić w nos, czy zupełnie zignoruje jej pytanie.
Nie czekała długo, odwrócił się w jej kierunku. Wydawało jej się, że faktycznie jest pijany, co zdarzało się nawet najlepszym, jej zresztą też dosyć często. Może to i dobrze, że zwróciła na niego uwagę, jeszcze rano przeczytałaby w najświeższej gazecie, że znaleźli kogoś na ulicy poturbowanego przez magiczną karocę, nie wybaczyłaby sobie takiej opieszałości.
Czuła, że mierzy ją wzrokiem. Sama zresztą zrobiła to samo. W przeciwieństwie do mężczyzny, ona jednak skupiła się na twarzy, którą oświetlało światło padające z okolicznej latarni.
Nie trwało to długo, nim dotarło do niej, że go zna. Pamiętała te oczy, wpatrywały się w nią nieraz, chociaż szczególnie zapamiętała tamten dzień, kiedy wydawało mu się, że wywinie jej najbardziej spektakularny numer. Udało jej się ominąć to upokorzenie. Nadal twierdziła, że miał plan ją wtedy wyśmiać. Pamiętała, że potraktowała go wtedy dosyć stanowczo i była bardzo niesympatyczna, chociaż nadal - wydawało jej się, że zasłużył. Gdyby tylko wiedziała, że zrobiła mu taką krzywdę na pewno by się zastanowiła nad swoim zachowaniem. Jakoś łatwo jej było uznawać, że ma rację, chociaż nie skupiła się w pełni na odkryciu całej prawdy. Tak naprawdę to przyjęła swoje założenia, jako jedyne słuszne.
Miała wrażenie, że zmężniał przez te lata, kiedy go nie widziała. Trudno jej jednak było ocenić jak bardzo się zmienił przez ten półmrok w jakim się znajdowali. Może i doszły nawet do niej słuchy o jego sukcesach, jakoś nigdy jednak się na tym nie skupiała, pamiętała go jako tego, który w szkole robił jej na złość.
- Zgubiłeś się. - Powtórzyła po nim. To by się zgadzało. Wyglądał jak ktoś kto się zgubił. Tylko jak do tego doszło? Był pijany, może za dużo wypił i nie wiedział dokąd ma iść. To nie brzmiało nawet jako coś niespotykanego, takie sytuacje się zdarzały.
- Pomogę ci się odnaleźć. - Nie miała pojęcia, czy ją pamięta, czy potrafił połączyć tę twarz z dziewczyną z Hogwartu, którą kiedyś była. Nie było to jednak w tej chwili istotne. Ważne było to, że zainteresowała się jego losem i nie zamierzała go tutaj zostawić, samego. - Wiesz gdzie mieszkasz? - CO za głupie pytanie, gdyby wiedział, to przecież sam by tam trafił. - To znaczy, czy pamiętasz adres? - Wyciągnęła niedopałek z ust, bo niewiele brakowało, aby po raz kolejny przypaliła się filtrem w usta i rzuciła go na ziemię, przydeptała swoim ciężkim butem, żeby przypadkowo niczego nie przypalić.