Chester, gdyby tylko nabrał pewności co do tego, że ktokolwiek za to odpowiada i gdyby udało mu się znaleźć taką osobę znaleźć to z trudem musiałby się powstrzymać od pozbawienia życia takiego intruza - co oczywiście miałoby miejsce po przesłuchaniu (jego charakter zależałby od współpracy takiej właśnie osoby) zakończonym i tak zgonem.
Starszy Rookwood nie należał do grona takich osób, które takich delikwentów były w stanie wypuścić wolno. Każdy, kto miał zamiar zaszkodzić mu i jego rodzinie, nie opuści tej posiadłości cały i zdrowy. A tym bardziej żywy. Gdyby tymi intruzami okazali się pracownicy Departamentu Przestrzegania Prawa i przyszli go aresztować to raczej nie traciliby czasu na tego rodzaju manipulacje pogodą.
— W takim razie możemy spróbować zaradzić mu w ten sam sposób, co dotychczas. To jednak dobra decyzja aby wrócić do domu i stamtąd poczekać na rozwój wypadków. — Stwierdził nie opuszczając nawet na moment swojej różdżki. Postanowił jednak przystać na propozycję syna i wraz z nim wrócić do domu. — Lepiej aby zapanował spokój. Jeśli zrobi się gorzej to zajmę się tym. — Stwierdził ze wzruszeniem ramion podczas wycofywania się w stronę należącej do nich posiadłości. Po tylu latach spędzonych w biurze Aurorów musiał umieć sobie radzić z większością zagrożeń.