- Ambitny jesteś. - Rzuciła jedynie krótkim komentarzem. Ona sama tak naprawdę jeszcze nie do końca wiedziała jak lubi pracować. Była młoda, to była jej pierwsza praca po zakończeniu edukacji właściwie to nawet się jej podobała. Odwalić swoje, a później mieć czas wolny, to było całkiem przyjemne. Nie musieć się przejmować pracą po pracy. Ceniła sobie to, że nie nosiła jej do domu, może poza wyjątkami jak dzisiaj, kiedy musiała, a raczej chciała przetłumaczyć coś na szybko.
- Nie mnie to oceniać, nie chcę wyjść na próżną. - Mimo tego, że była bardzo pewna siebie to nie lubiła się jakoś zbyt mocno przechwalać swoimi umiejętnościami. Wiedziała, że jest w pewien sposób wyjątkowa, potrafiła czarować słowem ludzi i nie tylko, jednak nie wykorzystywała tych umiejętności, aby opowiadać o tym, jaka to nie jest wspaniała. Najważniejsze, że ona sama zdawała sobie z tego sprawę. - Nie obdarowano mnie żadnymi wyjątkowymi umiejętnościami przy urodzeniu. - Słyszała o osobach szczególnie uzdolnionych, które miały trzecie oko, czy były mieszankami czarodziejów z istotami magicznymi, ona do nich nie należała. Była zwyczajną córką czarodziejki i mugolaka, nie było w niej nic interesującego, przynajmniej jeśli chodzi o pochodzenie.
- To ciekawe, żeby coś stworzyć zupełnie nowego trzeba temu poświęcić wiele czasu, często niesie to ze sobą niepowodzenia. - Nie miała chyba cierpliwości do tego, aby podążać taką ścieżką. Wolała korzystać ze sprawdzonych metod, nie po to inni męczyli się nad tym, aby coś wprowadzić, żeby ona z tego nie korzystała. Niektórzy mogli uznać to za pójście na łatwiznę, ale nie ona. Tak było wygodniej.
- Ach, Anthony. - Uśmiechnęła się przy tym. Jej ojciec chrzestny, to jeszcze bardziej ją zaciekawiło. Co takiego dostrzegł w tym chłopaku, że chciał z nim współpracować? Zapewne się go o to zapyta, bo czemu by nie.
- Gdyby za tobą nie przepadał to by cię tutaj nie zatrudnił. - Dodała jeszcze mierząc go uważnie wzrokiem.
- To chyba dobrze, może uznał cię za wyjątkowego. - Nie miała pojęcia, co myślał wuj, ale na pewno się tego dowie, prędzej lub później, żeby zaspokoić swoją ciekawość.
Sięgnęła w końcu po ten kawałek ciasta, przyglądała się mu przez dłuższą chwilę, po czym ugryzła kęs. - Całkiem niezłe. - Powiedziała, kiedy już go przeżuła.