06.07.2024, 22:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.07.2024, 23:53 przez Rowena Ravenclaw.)
—02/07/72—
Basil Skamander
List dostarczony przez ogromną harpię, spisany był lazurowym, mieniącym się srebrzystą miką atramentem, który po godzinie po przełamaniu pieczęci niespiesznie rozlewał się po powierzchni, by znów wstąpić się w pochyłym pismem spisany wiersz. Myśli przebrzmiały, poezja została na pergaminie już na stałe.
Little Hangleton, 02.07.72
Drogi przyjacielu,
dziękuję Ci za Twoje życzenia urodzinowe i dołączone do nich pióro memrotka albinosa. Jestem bardzo poruszony faktem, że jedyne drugie, znajdujące się w rękach ludzi należy do Ciebie. Tak ważne mieć w pamięci, że czas czy miejsce, nie są w stanie naruszyć pewnej nici porozumienia, którą wspólnie mamy, a która nawet niedoglądana pozostaje nieprzeminiona.
Długo myślałem, czy w ogóle jest sens pisać do Ciebie w tej sprawie, narzucać Ci się ze swoimi rozterkami, tym bardziej, że przez ostatnie pół roku temu nie było ode mnie wieści. Z pewnością wiesz co stało się z moim bratem... Cóż, z tego wyjazdu nie przywiozłem Ci kamienia, nie był on w końcu w żadnej mierze podróżniczy. Nawet bardziej to, aniżeli wydarzenia Beltane, dotknęło mnie poczuciem śmiertelności. Wiesz, że Thomas był ledwie kilka wiosen starszy ode mnie? Nie potrafię się odnaleźć w tym zaciskającym gardło poczuciu i... gnany impulsem piasku niknącego w klepsydrze naszych żyć zrobiłem coś nieroztropnego, raniąc się przy tym dotkliwie.
Anglia zaciska palce na moim gardle, duszę się myślą, że brakiem odwagi w przeszłości przekreśliłem jakąkolwiek dla siebie przyszłość. Nie mogę jeść, pić, wszystko smakuje mi błotem, po którym szoruję każdego ranka, poddając się reżimowi narzuconych treningów. Joga. Dałbyś wiarę? Ponoć pozwoli mi to odblokować czakry, abym mógł manipulować splotem bez pośrednictwa różdżki. Marzyłem o tym od lat, ale teraz gdy w końcu mam nauczycielkę, okoliczności sprawiają, że nic nie sprawia mi radości. Ćwiczę, męczę ciało, a dusza... proch rozsypany na wietrze.
Dawno już z taką mocą nie chciałem uciec od tego wszystkiego. Zaszyć się gdzieś, we Włoszech, Hiszpanii i udawać, że nigdy nie istniałem.
Masz czas żeby się spotkać? Tylko błagam, nie na Pokątnej. Z trudem radzę sobie patrząc na własny uśmiech zdobiący co drugi szyld.
Anthony
What lips my lips have kissed, and where, and why,
I have forgotten, and what arms have lain
Under my head till morning; but the rain
Is full of ghosts tonight, that tap and sigh
Upon the glass and listen for reply,
And in my heart there stirs a quiet pain
For unremembered lads that not again
Will turn to me at midnight with a cry.
Thus in winter stands the lonely tree,
Nor knows what birds have vanished one by one,
Yet knows its boughs more silent than before:
I cannot say what loves have come and gone,
I only know that summer sang in me
A little while, that in me sings no more.
I have forgotten, and what arms have lain
Under my head till morning; but the rain
Is full of ghosts tonight, that tap and sigh
Upon the glass and listen for reply,
And in my heart there stirs a quiet pain
For unremembered lads that not again
Will turn to me at midnight with a cry.
Thus in winter stands the lonely tree,
Nor knows what birds have vanished one by one,
Yet knows its boughs more silent than before:
I cannot say what loves have come and gone,
I only know that summer sang in me
A little while, that in me sings no more.
by Edna St. Vincent Millay
adnotacja moderatora
Odpowiedź na list znajduje się tutaj.