Sebastian westchnął cicho podczas spoglądania na fotografię przedstawiającego zmarłego przed paroma laty mężczyznę oraz stojącą obok niego swoją siostrę. To był naprawdę piękny ślub. Pod tym względem życie potrafiło być wyjątkowo parszywe. Powinni spoglądać w przyszłość po tym jak wyciągną odpowiednie wnioski ze swojej przeszłości.
O tym, że jego siostra była okropną ogrodniczką, wiedział bardzo dobrze. Na całe szczęście, przydatnych w leczeniu ziół nie musiała uprawiać na swoim parapecie. Dla takich ludzi, jak oni stworzono sklepy zielarskie i apteki. Wydanie paru albo parunastu galeonów nie stanowiło dla nich problemu.
— Jak rzadko kiedy udało cię wyhodować cieszące oko rośliny. — Sebastian w tym momencie stracił powód do zamartwiania się o stan swojej siostry. Pozwolił sobie na typowo braterską uszczypliwość, nie mogąc powstrzymać się od uśmiechu. Nie było tak, że nie chciał swojej siostrze ulżyć w prawdziwym cierpieniu, jednak to za bardzo przypominało mu szczeniacki wybryk z czasów szkolnych. Dopuścił się czegoś takiego niejednokrotnie.
— Z pewnością to da się odwrócić. Mam spróbować rozproszyć efekt tego zaklęcia, które zostało nałożone na ten szampon? — Postanowił zapytać swoją siostrę o to, czy ma spróbować zaradzić temu jakże kłującemu problemowi. Jest prawdziwym specjalistą, jeśli chodzi o radzenie sobie z tego rodzaju przypadkami. — To będzie spóźnienie się z przyczyn niezależnych od nas. — Stwierdził z cichym westchnięciem. Może i nie przepadał za spóźnianiem, ale przecież nie odmówi pomocy swojej siostrze. Jeśli nie uda mu się temu zaradzić to będą musieli zrezygnować ze swoich planów i będzie musiał poświęcić temu zagadnieniu znacznie więcej czasu. Nie zostawi swojej siostry z tak poważnym problemem.