06.07.2024, 23:35 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.07.2024, 23:36 przez Bard Beedle.)
Przyjął jej słowa, pokiwał głową w zamyśleniu. Na moment uciekł wzrokiem na budynki, wciąż jednak nie mówiąc tego błogosławionego "jest pani wolna". Gorzej, dostrzegła to w wyrazie jego twarzy, że myśli, że wargi poruszają się nieznacznie, jakby próbował odtworzyć sobie ciąg przyczynowo skutkowy, tę krótką wymianę zdań między nimi.
Bo dziewczyna była bardzo przekonująca i wzbudzająca zaufanie. Współpracowała, udzielała informacji, wykazywała się odwagą niosąc przeklętą, niebezpieczną roślinę i tak.. była taka jak on, była stażystką tylko wykonywała polecenia. Tak. Ale cały czas nie wiedział jak się nazywa i dla jakiego wydziału pracuje. Jego spojrzenie znów padło na śliczną twarz, a ściągnięte brwi momentalnie rozpogodziły się w uprzejmej twarzy młodego służbisty.
– No tak, no tak, to bardzo dobrze... bardzo dobrze o Tobie świadczy. Nie dziwie się, każdy z nas chce się utrzymać, ale też umówmy się jak najszybciej awansować, bo tu są psie pieniądze w tym Ministerstwie, złote góry obiecywali a jest jak jest. No więc jasne, jasne oczywiście dam Ci zrobić swoją pracę, ale myślę, że w takim razie zrozumiesz, że ja muszę zrobić swoją. Bo ja tę babkę mam na obserwacji, w raportach ujmuje kto i co od niej podejrzanego przejął. Spisze tylko numer Twojej urzędowej odznaki i już Ci bie ma panno... – zawiesił głos w oczekiwaniu, wyciągając przy okazji BUmowy notes, by poczynić odpowiednie notatki w formularzyku.
Jeden krok dzielił ją od wolności, od zerwania przewidzianych przez ciastko kajdanów, tej chwilowej niedogodności, ciężaru który nawiedził niedzielne przejście się po jarmarku na Pokątnej. I tą największą niedogodnością był brak służbowej legitymacji przy sobie. Została w mieszkaniu, o czym Rita zdała sobie sprawę w momencie, gdy mężczyzna o nią zapytał.
Bo dziewczyna była bardzo przekonująca i wzbudzająca zaufanie. Współpracowała, udzielała informacji, wykazywała się odwagą niosąc przeklętą, niebezpieczną roślinę i tak.. była taka jak on, była stażystką tylko wykonywała polecenia. Tak. Ale cały czas nie wiedział jak się nazywa i dla jakiego wydziału pracuje. Jego spojrzenie znów padło na śliczną twarz, a ściągnięte brwi momentalnie rozpogodziły się w uprzejmej twarzy młodego służbisty.
– No tak, no tak, to bardzo dobrze... bardzo dobrze o Tobie świadczy. Nie dziwie się, każdy z nas chce się utrzymać, ale też umówmy się jak najszybciej awansować, bo tu są psie pieniądze w tym Ministerstwie, złote góry obiecywali a jest jak jest. No więc jasne, jasne oczywiście dam Ci zrobić swoją pracę, ale myślę, że w takim razie zrozumiesz, że ja muszę zrobić swoją. Bo ja tę babkę mam na obserwacji, w raportach ujmuje kto i co od niej podejrzanego przejął. Spisze tylko numer Twojej urzędowej odznaki i już Ci bie ma panno... – zawiesił głos w oczekiwaniu, wyciągając przy okazji BUmowy notes, by poczynić odpowiednie notatki w formularzyku.
Jeden krok dzielił ją od wolności, od zerwania przewidzianych przez ciastko kajdanów, tej chwilowej niedogodności, ciężaru który nawiedził niedzielne przejście się po jarmarku na Pokątnej. I tą największą niedogodnością był brak służbowej legitymacji przy sobie. Została w mieszkaniu, o czym Rita zdała sobie sprawę w momencie, gdy mężczyzna o nią zapytał.