Po wykonaniu zadania, jakie zlecił mu Robert, oraz odbytej krótkiej rozmowie z Saurielem, Nicholas wrócił do swojego mieszkania, odstawiając rzeczy osobiste i te, jakie zostawił mu Mulciber w posiadłości Dworu Zmarzłoć. Było po północy. Tak zleciał czas na wykonaniu zadania. Zdążyli na całe szczęście przed wschodem słońca, że Rookwood mógł spokojnie wrócić do swojego legowiska. W podzięce Nicholas dał mu to, co sobie Sauriel zażyczył.
Siedząc w salonie, Travers rozmyślał. Zgodnie z planem, powinien raport przekazać Vulturisowi. Sytuacja jednak nieco się zmieniła po tym, co tam zobaczył. Może pierw powinien powiadomić Roberta? Nigdy nie prosił o spotkanie, jeżeli sprawa wydawała się mało pilna. Tutaj było jednak inaczej, gdyż Mulciberowi zależało na czasie wykonaniu zadań i zbieraniu informacji.
Ostatecznie napisał do niego list z krótką informacją. Nie spodziewał się otrzymać odpowiedzi od razu. Może nad ranem? Sowa jednak wróciła i przyniosła mu wskazane miejsce i czas spotkania. Robert był skłonny zjawić się od razu. Po co więc czekać. Odpisał mu i odesłał ponownie sowę. Tym samym nie przebierał się już. Zgarnął szatę i teleportował się prosto na teren Little Hangleton, swojej posiadłości. Jakby wrócił dość późno do swojego domu. Dla nikogo nie byłoby to podejrzane. Zresztą, okolica była cicha jak na cmentarzu. Żadnej żywej duszy, jakby pozamykali się w domach. Otworzył drzwi za pomocą tym razem zaklęć, używając różdżki. Wszedł do środka i zamknął drzwi na klucz.
W czasie oczekiwania na przybycie Mulcibera, Nicholas przebywał w gabinecie mając otwarte drzwi do środka pomieszczenia. Przy zapalonej świeczce, zapisywał coś na papierze, za pomocą pióra. Nie zwrócił uwagi na to, ile czasu mu zajęło zapisywanie najważniejszej informacji i pozostawieniu ją na przybycie Mulcibera. Zajął się także innymi sprawami. Zaś kiedy usłyszał znajomy głos Roberta, odezwał się informując tym samym, gdzie przebywał.
- Robercie.Wstał od biurka zabierając ze sobą jedną z notatek i wyszedł ze swojego gabinetu do salonu, gdzie najpewniej zastał Mulcibera.
Nieprzespana porządnie noc, zarost na twarzy. Tak teraz wyglądał Nicholas. Ogarnie się później, aby być gotowym na swoje spotkanie, na które dostał zaproszenie.
- Będę się streszczał.
Oznajmił, gdyż domyślał się, że tego dnia każdy może mieć inne plany. Dla pewności bezpieczeństwa ich rozmowy, wzmocnił zaklęcie wyciszenia.
- Wiem, że zgodnie z planem, miałem zdać raport czy informacje Vulturisowi.
Zaczął, chowając różdżkę.
- Teren jest czysty. Nikt go nie pilnuje, nie patroluje, przynajmniej w nocy. Widocznych zabezpieczeń, nie zaobserwowałem. Poza tym… że na drzwiach wskazanego przez Ciebie mieszkania, widnieje informacja, że jest na sprzedaż. Póki pamiętałem, spisałem numer chyba telefonu.
Podał mu kartkę, co z tym Robert zrobi, jego decyzja.
- Jeżeli chodzi o wnętrze mieszkania… Nic tam nie było. Żadnych rzeczy osobistych, żadnych mebli. Nic.
W końcu przedstawił najważniejsze. To, co zobaczył, gdy przeszedł przez drzwi.
Dał mu chwilę pomyśleć. Czekał na ewentualne pytania. Sam Robert stwierdzi, czy to spotkanie było warte pojawienia się, czy Nicholas niepotrzebnie go ściągnął. Ale uznał, że Robert powinien o tym od razu wiedzieć.