Wystarczająco dużo przeszli ze swoim ojcem, żeby jeszcze o nim wspominać po śmierci. Mimo iż Robert przejawiał momentami jego zachowania, Richard nie mówił tego na głos. Zachowywał dla siebie. Pod wieloma względami przecież Robert bardzo różnił się od Francisa. Chciał powrotu brata do domu. Ściągnąć go do rodzinnej kamienicy. Wspierał go za każdym razem, kiedy tego potrzebował. Co również szło w drugą stronę, wzajemna pomoc i wsparcie. Tego Richard od ojca nigdy nie otrzymał. I choć faktycznie nie miał zbyt wielu dobrych wspomnień z ojcem, dość surowo go wychowującym, to jednak najlepsze wspomnienia zostają zawsze z bratem. I tak Richard był pełen podziwu, że jedyną umiejętność jaką ojciec zgodził się go nauczyć, były Nici Powiązań.
Zwykle czynności codziennego użytku wykonuje się dominującą ręką już z przyzwyczajenia. Richard często więc przy stole posługiwał się lewą ręką, chyba, że wyjątkowo coś było w pobliżu jego prawej strony. Szczegół być może mało istotny.
Komentując prasę, Robert zgodził się poniekąd z jego przypuszczeniami. Zauważył jednak słuszną rzecz, że na długo nie ukryją tego, co społeczność doświadcza w ostatnich dwóch miesiącach.
Gapiąc się na kubek przed sobą, zastanawiał nad tym, czego doświadczył w nocy. Bliźniak zdawał się być dzisiaj w dobrym nastroju. Warto go niepokoić? Że jego brat po latach znów w coś się wpakował?
Tosty. Tak, Selar była ich tutejszą wspaniałą skrzacią kucharką. Tutaj Richard zgadzał się bez wątpienia. Pamiętał to jeszcze za czasów jak mieszkał w tym domu zanim się wyniósł na Skandynawię.
- Tak? W takim razie powiem jej, aby przygotowała na śniadanie o wyznaczonej porze jak dzieciaki wstaną i się ogarną."O ile nie będzie trzeba leni wywalać z łóżka." – dokończył w myślach.
Skoro brat zjadł śniadanie, Richard ostatecznie stwierdził, że lepiej byłoby to teraz przegadać, póki są sami. Zawsze sobie o wszystkim mówili. Przynajmniej o większości spraw i problemach.
- Robert…
Zaczął, przenosząc na niego już nieco poważniejsze spojrzenie.
- Wspomniałeś, że Londyn nie jest bezpieczny. Tylko Londyn, czy to się rozciąga na całą Anglię? Wyspy Brytyjskie?
Zadał pytanie, odnosząc się ponownie do tematu z atakami śmierciożerców. Jakby szukał potwierdzenia, że nie tylko w Londynie sieją postrach. Ale i w innych miejscach, gdzie mieszka i pracuje społeczność czarodziei.