07.07.2024, 01:40 ✶
Londyn, 13 VIII 1972
Alexandrze Williamie Mulciber-Lestrange,nie wiem, czy ci kiedyś o tym miałam szansę wspomnieć, ale moja gosposia od niedawna ma małżonka, niebywale sympatyczny człowiek (tak się domyślam jedynie, nie miałam przyjemności go poznać i nie planuję). Z tego co wiem, pracuje w Ministerstwie, też sprząta, w końcu ciągnie swój do swego.
Pewnie w tym momencie historii myślisz "Malfoy, o czym ty do mnie pierdolisz?", więc zanim przejdziesz w głębsze meandry narzekania, pragnę cię upomnieć, żebyś nawet w myślach do mnie nie klął, a także, żebyś dał mi skończyć, zanim podniecisz się na myśl o okazji do wytknięcia mi niestabilności psychicznej. Piszę ci o tym, gdyż zasłyszałam od gosposi, że jej mąż widział cię na Winderemere z małżonką.
Nowina była wpierw dla mnie żadna, co najwyżej się zdziwiłam, że Loretta się pokazała z tobą publicznie. Lecz wtem dowiedziałam się, że tą małżonką nasza droga Lorcia nie była, tylko właśnie Ambrosia.
Kończąc tę przedmowę, mam do ciebie trzy istotne pytania:
1. Tak szybko ci się odwidział nasz węzeł małżeński? Nie szanujesz już absolutnie tego, co nas połączyło?
2. Ile ty masz finalnie żon? O ilu jeszcze nie wiemy? Czy aby na pewno wszystkie są pełnoletnie?
3. Ponieważ miałam pisać do Rosie z prośbą o wyjaśnienie mi, co właściwie znaczy obrócona szóstka mieczy, czy mam dołączyć gratulacje (tudzież kondolencje, jeszcze nie zdecydowałam) z powodu wejścia w związek małżeński?
Czekam niecierpliwie na rozjaśnienie sytuacji i z góry dziękuję za odpowiedzi.
Nieszczerze oddana,
E. Malfoy
Tuż po przeczytaniu listu przez Alexa, papeteria rozprysła się w pył.
I was never as good as I always thought I was
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show
~♦~
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show
~♦~