— To bardzo obiecująca rekomendacja! Lubię, gdy jeden sklep jest w stanie spełnić wszystkie oczekiwania. Obecnie mój ulubiony butik w Reykjavíku obrał nieprzystępny dla mnie kierunek w kroju spódnic, dlatego muszę się w nie zaopatrywać w innym miejscu, co nie jest najwygodniejsze.
Urlett kupowałaby ubrania rzadziej, niż to robi, gdyby nie wykonywany zawód. Czasem podczas pracy pobrudzi się jakąś substancją, której nie da się pozbyć nawet magicznymi sposobami. Co z fartuchami laboratoryjnymi? Je również kupuje w tym samym butiku. Standardowe szaty robocze są dla niej nie do przyjęcia.
Wspomniany lokal już z nazwy spodobał się Urlett.
— Cóż za interesujące połączenie! Tak, zdecydowanie musimy się tam udać. Książek nigdy za wiele, a herbaciarnia to lokal, jakiego mój kraj jeszcze nie poznał. Jak to się stało, że jeszcze nie słyszałam o czymś takim? Hm, może ci się to wydawać dziwne, panno Delacour, ale każdy mój uprzedni pobyt w Wielkiej Brytanii to przebywanie w prywatnych domostwach rodziny i nie tylko. I chociaż jestem pół brytyjką, to wciąż nie miałam okazji prawdziwie zapoznać się ze swoją drugą ojczyzną. Jak dobrze, że w końcu nadszedł ten czas.
Już po tej krótkiej konwersacji, Urlett mogła stwierdzić, że podoba jej się towarzystwo Celine. Pomimo analitycznego umysłu i paraniu się nauką, islandzka czarownica szybko wyrabiała sobie opinię o ludziach, która ciężko ulegała zmianie.