To ich różniło. Geraldine raczej nigdy nie czuła się jako ktoś wyjątkowy, nie w tym względzie. Nie była ładna, nie podążały za nią oczy mężczyzn, raczej zwracali na nią uwagę i wytykali palcami ze względu na nietypowy wzrost. Jej zainteresowania były niezwykłe, jej praca, mało bowiem można było znaleźć kobiet, które wykonywały ten sam zawód, jednak jeśli chodzi o inne sprawy, to czuła się raczej zwyczajna. Może i była oczkiem w głowie swojego ojca, ale w zupełnie inny sposób jej to okazywał niż matka Luno. Bardzo wiele od niej wymagał, kazał jej ciągle dążyć do doskonałości, co wcale nie było takie proste.
- Nie, z Francuzką nie, nie lubię kobiet. - Czy faktycznie myślał, że mogłaby pójść z jakąś inną laską na randkę? Może była dosyć męska jak na kobietę, może stąd się wziął ten komentarz?
Nie miała pojęcia dokąd wędrowały jego myśli, zdawała sobie sprawę, że umysł pijanego, mógł doprowadzić go naprawdę w dziwne miejsca, sama nie raz znajdowała się w podobnej sytuacji i na drugi dzień zastanawiała, jak właściwie było to możliwe, że robiła naprawdę bardzo głupie rzeczy.
- A to dlatego, że nie wypada, żeby książę z bajki wykorzystywał niedyspozycję księżniczki. - Tak, nadal szła w to, że to ona w tej chwili była jego rycerzem na białym koniu i musiała dbać o bezpieczeństwo Luno. Wczuła się w rolę, wcale nie było to takie trudne. Często eskortowała różne osoby, jako ta silniejsza fizycznie, dbała o to, aby trafiali na miejsca w jednym kawałku.
Nie udało się jej go złapać za dłoń. Niefart. Pomysł wzięcia jej pod ramię nie był wcale taki głupi, będzie mógł oprzeć na niej ciężar swojego ciała, to by pomogło, kiedy dojdzie do jakichś niedogodności podczas tego krótkiego spaceru. Wsunęła więc swoją rękę pod jego łokieć. Mogli wyruszyć w drogę. Nie znajdowali się wcale daleko od jego mieszkania, wydawało jej się, że uda im się dotrzeć do celu całkiem szybko. Będzie miała czyste sumienie. Nie zostawiła go w końcu na pastwę losu, lubiła czasem dowartościować się w ten sposób.
- Czy ja wiem, czy jestem damą, raczej nie do końca. - Postanowiła jeszcze skomentować jego słowa, wydawało jej się, że ma o niej zbyt wysokie mniemanie. Nigdy nie czuła się jak dama.