Gerry brakowało ostatnio wyrwania się z Wielkiej Brytanii chociaż na chwilę. Niestety, musiała być na miejscu, po pierwsze przez to, czy przydarzyło się Astarothowi (trochę z jej winy), po drugie musiała załatwić sprawę brata bliźniaka. Jesienią może uda jej się wyjechać, chociaż na kilka miesięcy, nie była przyzwyczajona do tego, że spędzała w Anglii, aż tyle czasu. Zaczynała się tutaj dusić, wiedziała, że nie wróży to niczego dobrego, jeszcze trochę i ochujeje, albo ocipieje.
Nie było tajemnicą gdzie mieszka, każdy członek jej rodziny znał jej adres, ale na szczęście nie bywali tu zbyt często, najlepiej było ich trzymać na dystans, bo jeszcze zaczęliby się interesować tym, w jaki sposób się prowadzi, a że było nad czym to wolała uniknąć takich wizyt i rozważań.
Dopaliła peta i przygasiła go w swojej popielniczce, przy okazji dopiła sobie zawartość szklanki jednym haustem, była coraz bliższa podjęcia decyzji, że nie spędzi tego wieczoru w domu.
W pewnym momencie coś obudziło psy. Poderwały się z ziemi i ruszyły w stronę drzwi ujadając.
Może jej się wydawało, może nie, ale słyszała pukanie, Pierdoła i Cukier raczej się tak nie zachowywały bez powodu, tyle, że Geraldine nie spodziewała się gości, nie o tej porze, a Astaroth nigdy nie pukał, w końcu tu mieszkał, był u siebie.
Wyszła więc z kuchni i ruszyła w kierunku wejścia do mieszkania. Poprosiła psy o to, aby się przesunęły, musiała jakoś dostać się do drzwi.
Oczywiście, jak przystało na najbardziej rozsądną osobę na świecie nie spojrzała przez wizjer, tylko otworzyła je od razu.
Wtedy jej oczom ukazał się wilk. - Co jest kurwa. - Czy powinna się go bać? W jej nozdrza uderzył zapach tytoniu unoszący się po klatce schodowej, ale też zapach moczu, nie miała nienormalnych sąsiadów, więc było to raczej coś nowego. Odwróciła się do swoich zwierząt, bała się, że zaraz zaatakują tego wyrośniętego psa, który znajdował się przed nimi. - Pierdoła i Cukier do kuchni, raz! - Powiedziała rozkazującym tonem głosu, chociaż wiedziała, że może być z nimi różnie. Nie miała jednak dalej pojęcia, co zrobić z tym zwierzęciem, które znajdowało się przed drzwiami.