- To mi raczej nie grozi. - Rzuciła jeszcze komentarz na temat swojej domniemanej ciąży. Bardzo dbała o to, aby nie daj Merlinie nie zachorować na taką okropną chorobę jaką było posiadanie kaszojada. To by ograniczyło jej wolność, zdecydowanie nie miała zamiaru kiedykolwiek zostać matką, ani żoną, ani stać się czyjąkolwiek własnością.
Nie było to pewnie zbyt wylewne przywitanie, najprawdopodobniej oczekiwał czegoś innego, ale trudno jej było zareagować w odpowiedni sposób. Czy istniał w ogóle taki? Nie widzieli się długo, pojawił się tu nagle, nie wiadomo skąd, zamienił w wilka, obszczał jej drzwi, trudno jej było pokusić się o nieco więcej entuzjazmu. To nie tak, że się nie cieszyła, że wrócił, tylko ostrożnie podchodziła do tego wszystkiego.
- Przepraszam, faktycznie chujowo to zabrzmiało, ale tak tylko się zastanawiam. - Powinna mieć w sobie zdecydowanie więcej empatii, ale coś jej nie szło. Była szorstka, oschła, no ale wyniosła to z domu. Nie do końca nad tym panowała.
Tęskniła za nim przecież, zastanawiała się kiedy znowu się zobaczą, kiedy wróci do domu. Pewnie łatwiej by się jej było przygotować do tego spotkania, gdyby wiedziała, że zamierza się tutaj pojawić, stanął w jej drzwiach zupełnie znienacka. Zaskoczyło ją to.
Najwyraźniej co w rodzinie to nie zginie, bo całkiem ochoczo złapał za szklankę, nie spodziewała się jednak, że tak zgrabnie wleje w siebie jej zawartość. W przeciwieństwie do niego sama piła powoli, bo nie była to jej pierwsza szklanka alkoholu, którą piła tego wieczora.
- Na dobre? - Powtórzyła za nim. To dopiero był szok, wcale nie ukrywała, że jest zdziwiona taką deklaracją, jak to wrócił na dobre? Czy po tylu latach w podróży będzie w stanie w ogóle zostać tutaj na dobre? Nie wydawało jej się. Sama widziała po sobie, że gdy była zbyt długo w Londynie to zaczynała się dusić. Tęskniła za dziczą, za lasami, puszczami, które przyszło jej eksplorować.
- Brakowało mi ciebie, wiesz? - Powiedziała cicho wyciągając z kieszeni spodni papierośnicę, wsadziła sobie peta do ust i odpaliła go mugolską zapalniczką. Zaciągnęła się dymem, wpatrywała się przy tym w niego bardzo uważnie. Faktycznie był tutaj, przed nią, kurwa mać tego to się w ogóle nie spodziewała.