07.07.2024, 18:37 ✶
Zapewne w późniejszym czasie nie raz i dwie dwa próbowałem ją namówić do lepszej prezencji na co dzień, do wyglądu takiego jak na przyjęciach, gdzie ludzie patrzyli na nią w taki sposób, który mówił, że mi zazdroszczą. Zapewne także nie udawało mi się jej namówić do tego i to też był powód dlaczego oglądałem się tak często za innymi. Właściwie najczęściej nie kończyło się tylko na skupianiu widoku na pięknych kobietach, a goszczeniem ich w moim łóżku lub zabawianiem się w mieszkaniach urodziwych dziewcząt.
- O, co robiłaś w Alpach? – nawet mnie to zainteresowało. Trochę wyglądała na pasjonatkę gór. Chyba rzeczywiście sam zacząłem wierzyć w to, że nie znałem jej zupełnie, że nie wiedziałem kim tak naprawdę była. Z taką świadomością o wiele lepiej mi się z nią konwersowało.
Machnąłem ręką na jej wypowiedź, co było definicją damy. Przecież ja nawet nie wiedziałem, gdzie mieszkam, w takim byłem stanie. Wzięcie odpowiedzialności za swoje słowa w tym momencie nie było czymś, co mogłem zrobić.
- Można być damą używając nawet rynsztokowego słownictwa od czasu do czasu – chociaż to nie końca prawda, ale wówczas mówiłem cokolwiek mi ślina na język przyniesie. Gustowałem w kobietach tak pięknych jak ich sposób wypowiadania się oraz zachowywania. – Zależy przy kim i co się mówi – powiedziałem to w taki sposób, że sam bym uwierzył w to, że właśnie takie zdanie miałem na owy temat.
Serio już prawie chciałem powiedzieć nie, ale ja mogę coś mieć na twarzy tylko to by było tak niesmaczne i nie na miejscu, że ugryzłem się w język.
- Nie, po prostu jesteś bardzo ładna – dalej wpatrywałem się w nią. – Wciąż mam takie zdanie jak w Hogwarcie – powiedziałem kiedy znaleźliśmy się już pod moją kamienicą. Poznałem ją, bo miała charakterystyczne drzwi wejściowe.
Stanąłem pod drzwiami klatki wpatrując się w dalszym ciągu w nią. Naprawdę była ładna. Szkoda, że nie mogła spojrzeć na siebie moimi oczami i postarać się być bardziej kobieca.
Właściwie sam nie wiedziałem, dlaczego przyznałem się, że wiedziałem kim jest. Zapewne wszystko było winą alkoholu, który rozwinął mi język na tyle, by wypowiedzieć te słowa. Atmosfera, którą stworzyła (w końcu nie patrzyła na mnie spod byka) chęcią pomocy także przyczyniła się do tego, że stała się dla mnie ludzka. Jednak miałem do niej sentyment. W końcu była moją pierwszą i jedyną miłością. Chciałem o tym zapomnieć i udawało mi się to bezbłędnie aż do tego dnia.
- O, co robiłaś w Alpach? – nawet mnie to zainteresowało. Trochę wyglądała na pasjonatkę gór. Chyba rzeczywiście sam zacząłem wierzyć w to, że nie znałem jej zupełnie, że nie wiedziałem kim tak naprawdę była. Z taką świadomością o wiele lepiej mi się z nią konwersowało.
Machnąłem ręką na jej wypowiedź, co było definicją damy. Przecież ja nawet nie wiedziałem, gdzie mieszkam, w takim byłem stanie. Wzięcie odpowiedzialności za swoje słowa w tym momencie nie było czymś, co mogłem zrobić.
- Można być damą używając nawet rynsztokowego słownictwa od czasu do czasu – chociaż to nie końca prawda, ale wówczas mówiłem cokolwiek mi ślina na język przyniesie. Gustowałem w kobietach tak pięknych jak ich sposób wypowiadania się oraz zachowywania. – Zależy przy kim i co się mówi – powiedziałem to w taki sposób, że sam bym uwierzył w to, że właśnie takie zdanie miałem na owy temat.
Serio już prawie chciałem powiedzieć nie, ale ja mogę coś mieć na twarzy tylko to by było tak niesmaczne i nie na miejscu, że ugryzłem się w język.
- Nie, po prostu jesteś bardzo ładna – dalej wpatrywałem się w nią. – Wciąż mam takie zdanie jak w Hogwarcie – powiedziałem kiedy znaleźliśmy się już pod moją kamienicą. Poznałem ją, bo miała charakterystyczne drzwi wejściowe.
Stanąłem pod drzwiami klatki wpatrując się w dalszym ciągu w nią. Naprawdę była ładna. Szkoda, że nie mogła spojrzeć na siebie moimi oczami i postarać się być bardziej kobieca.
Właściwie sam nie wiedziałem, dlaczego przyznałem się, że wiedziałem kim jest. Zapewne wszystko było winą alkoholu, który rozwinął mi język na tyle, by wypowiedzieć te słowa. Atmosfera, którą stworzyła (w końcu nie patrzyła na mnie spod byka) chęcią pomocy także przyczyniła się do tego, że stała się dla mnie ludzka. Jednak miałem do niej sentyment. W końcu była moją pierwszą i jedyną miłością. Chciałem o tym zapomnieć i udawało mi się to bezbłędnie aż do tego dnia.