Gerry dopiła zawartość swojej szklanki jednym haustem. Nie skrzywiła się przy tym wcale, zdecydowanie była wprawiona w spożywaniu trunków. Nie ma się co dziwić, najwięcej interesów przecież załatwiało się przy jakiejś flaszce. Zresztą dużo piła, lubiła alkohol, bo pomagał jej nie myśleć, nie zastanawiać się nad tym wszystkim, co działo się wokół niej.
Zeskoczyła z parapetu i ruszyła ze swoją pustą szklanką w stronę stołu na którym znajdowała się ta zaczęta flaszka whisky. Dolała sobie do pełna, potrzebowała zdecydowanie więcej alkoholu, aby przeżyć to spotkanie. Mimo, że był to tylko jej brat.
Wiedziała, że trudno jej będzie ukryć przed nim swoje tajemnice. Za dobrze ją znał, mimo, że nie widzieli się od dawna to nadal na pewno potrafił wyczuć, kiedy kręciła. Dlatego też wolała nie kłamać, tylko po prostu omijać pewne tematy.
Ręką drgnęła jej z butelką nad szklanką, kiedy ponownie spytał co u niej. Co za chujek, zignorował jej pytanie i dalej zamierzał ją męczyć. Jej sprytny plan po raz kolejny nie wypalił. Drgnęła jej lekko powieka, bo nie spodziewała się tego zupełnie. Najprawdopodobniej nie wystarczyło mu to, co mu opowiedziała, cóż nie ma się co dziwić, nie powiedziała przecież praktycznie nic.
- Co u mnie? Dobrze, dobrze, skoro jesteś taki ciekawy. - Chyba przełączył jej się tryb, czas najwyższy na nieco dramatyzmu. - Jestem uwiązana do pierdolonego Londynu, bo pilnuję naszego brata wampira, który kilka miesięcy temu umarł na moich rękach, jak ty - tutaj skierowała w niego palec wskazujący lewej ręki - jak ty, podróżowałeś sobie chuj wie gdzie, chuj wie po co. - Upiła spory łyk alkoholu ze szklanki, najwyraźniej nie skończyła jeszcze swojego wywodu. - Nasz ojciec lekko podchodzi do wszystkiego odkąd zjebał się z konia, ale w sumie tego też możesz nie wiedzieć, bo nie było cię tutaj jak się wypierdolił. - Mówiła coraz szybciej, coraz bardziej niewyraźnie. - Do tego zostawił mnie ten kutas, któremu chciałam uratować życie. - Może nie powinna i o tym wspominać, ale chyba trochę pękła. - Tyle u mnie, nic ciekawego. - Jednym haustem dopiła zawartość szklanki, powoli się uspokajała, alkohol zdecydowanie łagodził jej wkurwa.