07.07.2024, 20:28 ✶
Nie dostrzegła nigdzie Lydii, a i ślady trudno było wypatrzeć w ogrodzie, wypełniającym się powoli dymem, zwłaszcza że sami przemierzali od wczorajszego poranka jego ścieżki. Wyłapała za to, że drzwi do posiadłości zostały wyrwane z zawiasów - ktoś bez wątpienia wszedł do środka.
W tej chwili największym problemem był jednak ogień.
To była jedna z tych nielicznych okazji, że gdyby klątwa Heather się uaktywniła, nie okazałoby się to katastrofą. Roślinny labirynt płonął, a ona była tutaj sama i nikogo by nie skrzywdziła. Zdołała jednak zapanować nad przekleństwem, płynącym w jej krwi. Na całe szczęście, wyczarowane przez nią bariery także zadziałały: gdy wiatr nagle zmienił kierunek, płomienie nie sięgnęły dalej, zatrzymane przez zaklęcie.
Taka magia jednak nie mogła potrwać długo, a ogień roznosił się powoli też na inne strony. Pozostając na miotle Heather dobrze widziała, gdzie ten się rozprzestrzenia, gdzie płonie najbardziej, a jedynym zagrożeniem był dla niej dym – na szczęście mogła stosunkowo łatwo unikać tych obszarów najbardziej zadymionych.
*
Dora, Thomas i Erik nie znajdowali się daleko od Księżycowego Stawu, ale nawet gdyby zdecydowali się biec, byliby wolniejsi od niej, a z kolei teleportując się, gdyby ślady gdzieś skręciły (a Heather pewnie za nimi) mogliby to przegapić. Dostrzegli więc mur, wyłaniający się spomiędzy drzew w chwili, w której Heather była już na terenie posiadłości i walczyła z ogniem.
Już z daleka mogli zorientować się, że coś jest nie tak – zobaczyli bowiem to samo, co ona. Kłęby dymu, unoszącego się w niebo.
W tej chwili największym problemem był jednak ogień.
To była jedna z tych nielicznych okazji, że gdyby klątwa Heather się uaktywniła, nie okazałoby się to katastrofą. Roślinny labirynt płonął, a ona była tutaj sama i nikogo by nie skrzywdziła. Zdołała jednak zapanować nad przekleństwem, płynącym w jej krwi. Na całe szczęście, wyczarowane przez nią bariery także zadziałały: gdy wiatr nagle zmienił kierunek, płomienie nie sięgnęły dalej, zatrzymane przez zaklęcie.
Taka magia jednak nie mogła potrwać długo, a ogień roznosił się powoli też na inne strony. Pozostając na miotle Heather dobrze widziała, gdzie ten się rozprzestrzenia, gdzie płonie najbardziej, a jedynym zagrożeniem był dla niej dym – na szczęście mogła stosunkowo łatwo unikać tych obszarów najbardziej zadymionych.
*
Dora, Thomas i Erik nie znajdowali się daleko od Księżycowego Stawu, ale nawet gdyby zdecydowali się biec, byliby wolniejsi od niej, a z kolei teleportując się, gdyby ślady gdzieś skręciły (a Heather pewnie za nimi) mogliby to przegapić. Dostrzegli więc mur, wyłaniający się spomiędzy drzew w chwili, w której Heather była już na terenie posiadłości i walczyła z ogniem.
Już z daleka mogli zorientować się, że coś jest nie tak – zobaczyli bowiem to samo, co ona. Kłęby dymu, unoszącego się w niebo.