• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria

[30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria
god (self-diagnosed)
If we swallow all the friends we have,
who will be there to blame
for things we've done

when the worlds collapse?
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, widzący, twórca
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.

Vakel Dolohov
#10
07.07.2024, 22:44  ✶  
Wiecie, co potrafiło być najgorsze? Jak już ktoś zrobi na tobie bardzo złe wrażenie przez jakąś kompletną pierdołę - w tym przypadku Dolohov instynktownie przeniósł nienawiść do żony na Victorię, bo ta wykonała kilka podobnych gestów i urodziła się w nie takim miesiącu jak powinna - i już sobie urąbiesz w głowie, że tej osoby nie lubisz, więc nieważne co zrobi, ciebie to już będzie dogłębnie irytowało. Czy była piękna, wymuskana, pachnąca, mądra? Czy pięknie opowiadała o swoich przeżyciach, jednocześnie nie budując wokół siebie wrażenia bycia nadmiernie i niepotrzebnie wylewną? Tak, tak, tak. Ale nie tego jego umysł szukał - pragnął jedynie potwierdzenia, że coś było z nią nie tak. Miała zrzucić na niego jakąś klątwę, a on wtedy klepnie się w udo i krzyknie: a nie mówiłem?! Zawsze mam rację! Nie myślę się co do ludzi, nigdy!

I cholernie, dogłębnie chciał tę rację trzymać w swoich paskudnych, kościstych paluchach. Chciał tę rację zgnieść, nadać jej dokładnie taki kształt, jakiego od niej oczekiwał. To była jego racja. Nawet gdyby kończyła jego myśli, cały czas miał z tyłu głowy rzeczy stawiające ją w tragicznej pozycji.

- Zabawne - stwierdził nagle, w reakcji na kolejną falę słów, jaka wydobyła się z ust Victorii. - Bardzo dużo osób powiedziało mi, że w reakcji na to, co wydarzyło się podczas Beltane, stali się bardziej religijni. Jakby te zdarzenia przybliżyły ich do bogów, którzy wcześniej niekoniecznie ich interesowali. Sporadyczne rytuały, kojarzące się z wyjazdem na Yule do staroświeckiej babci... Wiesz, co mnie w tym zastanawia, Victorio?

Najwyraźniej ciekawiło go to do tego stopnia, aby przerwać poprzedni ciąg myśli, ponieważ zmienił mu się ton.

- Dlaczego nie jest odwrotnie? - Najwyraźniej wciąż był wobec tego bardzo sceptyczny. - Zostałaś wciągnięta w rytualny ogień, gdzie nie widziałaś rzeczywistości uporządkowanej pod myślenie czegoś mającego nad nami jakąś władzę. To był bardziej zlepek wspomnień ludzkich. Misz-masz tego co przeżyliśmy my i nasi przodkowie. Nawet by mnie nie zdziwiło, gdyby to nie musiało wyglądać w ten sposób, ale nasze ludzkie mózgi musiały nadać temu kształt czegokolwiek, co jest dla nas zrozumiałe, żebyśmy nie oszaleli. Trochę z tym jest jak z gwiazdami i odległymi planetami. Jak je sobie wyobrażasz? Jak mugole. Planety suche jak nasze pustynie, pełne wody, skaliste. Z formami życia będącymi wariacjami tego, z czym mamy do czynienia obok siebie. A co jeżeli tam jest coś innego? Coś niespotykanego w tych okolicach, będące potwierdzeniem tego, że w istocie Kosmos jest bezkresny? - Na moment zawiesił spojrzenie na zasłonie wiszącej po lewej stronie okiennicy, szybko jednak powrócił do mówienia i wpatrywania się w twarz siedzącej naprzeciwko niego kobiety. - Religie tego świata uwielbiają nadawać bogom i innym boskim istotom kształt ludzki. Ale co właściwie każe nam myśleć, że bogowie to powinni być ludzie? Gdyby bogowie, jakich wyznaje Kowen byli chociaż trochę podobni do ludzi, byliby chciwi i zawistni, mścili się na swoich wyznawcach, zgnietliby Lorda Voldemorta jak robaka za złamanie ustalonych przez siebie zasad, robiliby tak wiele rzeczy pod wpływem emocji... Większość ludzi nie potrafi pozostawać bierna wobec tego, co dzieje się wokół nich. - Ale mógłby tak gadać, gadać i gadać... Pokręcił głową. - Zawsze sądziłem, że ludzie powinni zakładać po takich zdarzeniach, że nawet jeżeli bogowie istnieją, to już dawno nas opuścili.

Ale nie do tego chciał przecież zmierzać.

- Pomyśl o tym tak. Maaasz, zamknięty obieg energii, tak? Umierasz, wracasz do cyklu, oddajesz coś naturze. - Nakręcił się już na to i gestykulował rękoma. - Rodzisz się na tym świecie. Skąd bierzesz energię? Dobrze, masz dwoje rodziców, załóżmy więc, że od nich. Ale przecież oni nie tracą jej permanentnie, oddając ci ją. Matki po porodzie mimo straszliwej męki wracają do stanu, w którym czują się dobrze. A ty... rośniesz. Zbierasz jej coraz więcej, prawda? Jeżeli ktoś dźgnie cię nożem, tracisz ją, słabniesz, ta energia się z ciebie wylewa, ale wróci, kiedy nabierzesz sił. Wampir pije energię razem z krwią, a ghoul? Dlaczego one nadal się poruszają? Skąd ta energia się bierze? Religie kochają tworzyć te swoje mitologie, opowieści o innych światach, o bogach strzegących bram niebios... - A szalony Dolohov uwielbiający podawać się za kogoś lepszego zagłębił ten temat tak dobrze jak tylko mógł. - Żaden bóg tam na ciebie nie czekał i nad tobą nie czuwał, bo ty nigdy nie przeniosłaś się do innego miejsca. Ty na określony czas zyskałaś umiejętność widzenia czegoś, czego my normalnie nie widzimy. Limbo to nie jest inny wymiar ani odległa wyspa, to jest wszystko to, co widzisz wokół, ale jednocześnie tego nie widzisz. Nie jestem ani kapłanem Whitecroft, ani nekromantą, jestem teoretykiem magii wierzącym w Absolut i strumień świadomości, z którego czytam o wszystkim, co ma się dopiero wydarzyć, zupełnie jakby mój umysł mógł przebywać wszędzie naraz. I ja ci mówię: zabrałaś stamtąd nie swoją energię. Tak jak te dzieci, zamiast zassać z Limbo czystą energię będącą budulcem tego świata, wchłonęły cudze wspomnienia i myślą, że to ich wspomnienia, tak i ty uczyniłaś to, wchodząc w te płomienie.


with all due respect, which is none
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Vakel Dolohov (4087), Victoria Lestrange (5269)




Wiadomości w tym wątku
[30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 22.03.2024, 23:18
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Vakel Dolohov - 07.04.2024, 20:08
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 16.04.2024, 22:53
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Vakel Dolohov - 07.05.2024, 17:26
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 19.05.2024, 20:09
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Vakel Dolohov - 23.06.2024, 21:56
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 30.06.2024, 11:59
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Vakel Dolohov - 30.06.2024, 14:33
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 02.07.2024, 23:41
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Vakel Dolohov - 07.07.2024, 22:44
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 16.07.2024, 23:17
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Vakel Dolohov - 10.08.2024, 19:08
RE: [30.07.1972] Feather | Vakel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 14.08.2024, 13:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa