Miała świadomość, że brat na pewno nie zdążył się jeszcze zarejestrować, zresztą, gdyby wpadł na ten genialny pomysł zapewne szybko by mu to wybiła z głowy. Sama przecież była animagiem, sama również nigdy się nie zarejestrowała, bo uważała, że nie ma sensu widnieć na listach w ministerstwie. Zresztą skąd ktokolwiek mógłby wiedzieć, że potrafią się zmieniać w zwierzęta, wystarczyło korzystać z tej umiejętności umiejętnie, to nie powinno w ogóle dojść do nikogo, że są tak bardzo uzdolnieni w dziedzinie jaką była transmutacja.
- Wybacz? Masz to posprzątać, dzisiaj, albo jutro, ale na pewno tak tego nie zostawisz. - Nie brakowało jej stanowczości, szczególnie jeśli chodziło o miejsce, w którym mieszkała. Może nie było nie wiadomo jak wyszukane, ale dbała o to co miała (no poza tym balkonem, który wołał o pomstę do nieba z racji na brak zainteresowania jego posprzątaniem).
- Sprawdzimy to pewnie całkiem szybko. - Oj, skoro już wrócił do kraju, to na pewno zamierzała korzystać z jego umiejętności. Pomoc jej się przyda, prędzej, czy później. Chętnie zobaczy, czego się nauczył podczas tych swoich podróży.
- Nie wiem, korzysta z dnia póki może, to znaczy z nocy. - Nie pilnowała jakoś specjalnie tego, o której wracał jej młodszy brat, dawała mu sporo luzu, była przecież tylko jego siostrą, a nie matką, czy coś. - Zostajesz tutaj? - Miała na myśli swoje mieszkanie, nie wydawało jej się, żeby to był dobry moment na to, aby wracał do Walii, Londyn był zdecydowanie ciekawszy od tego wypizdowa.