Panna Figg pojawiła się na plaży dużo wcześniej od wszystkich innych. Pomagała w przygotowaniach, do takich spraw nadawała się idealnie. Okropnie cieszyła się z tego, że członkowie i przyjaciele Zakonu ponownie się spotkają, tym razem świętując razem hucznie zakończenie wakacji.
Sporo się zmieniło, stała teraz niedaleko ogniska, trzymając za dłoń mężczyznę z którym chciała spędzić resztę swojego życia. Jakie to zabawne, że ledwie dwa tygodnie temu na potańcówce nawet nie przeszłoby jej to przez myśl. Los lubił płatać figle, najwyraźniej. Nic nie działo się bez przyczyny, musieli się spotkać podczas potańcówki, aby dać sobie kolejną szansę. Niezmiernie ją to cieszyło, wreszcie czuła się naprawdę spełniona. Wpatrywała się w Samuela uśmiechnięta, trzymała go za dłonie po prostu ciesząc się tą chwilę. Ostatnio niewiele było takich radosnych momentów w jej życiu, zupełnie beztroskich. Tak jakby wcale wojna nie toczyła się gdzieś z boku.
Wiedziała, że dla niego to na pewno spore wydarzenie, zresztą dla niej również, tak naprawdę to nie pojawili się jeszcze nigdzie razem, oficjalnie, jako para, a właściwie to narzeczeństwo. Bardzo chciała go przedstawić wszystkim swoim najbliższym, chociaż pewnie większość i tak już go kojarzyła, miała zamiar jednak poinformować każdego znajomego, że jest w nim zakochana. Cały świat powinien usłyszeć tę nowinę.
Ogień tańczył, wydawał się żyć własnym życiem, spoglądała na niego niepewnie, ten żywioł nie kojarzył się jej zbyt dobrze, nie po tym jak pochłonął polanę ognisk. - Jak ci się podoba? - Szepnęła cicho Samuelowi do ucha, stając przy tym na palcach, bo wyjątkowo nie miała na sobie butów na obcasie, właściwie to tuptała po piasku boso, bo tak było prościej. Miała świadomość, że nie było to jego naturalne środowisko, najpewniej czuł się w Kniei, jednak plaża na pewno była spokojniejsza od Londynu, którego nie znosił. Na szyi Norka miała zawieszoną muszelkę, każdy kto przybył na przyjęcie taki dostał, nie mogło go więc zabraknąć również i u niej.
!zaklętamuszla