07.07.2024, 23:25 ✶
Widownia -> Stoisko z loterią
Siedzę przez chwilę pod sceną, po czym przechodzę pod stanowisko loteryjne.— Hmm? — Zmrużył pytająco oczy, gdy Anthony go zaczepił tuż po tym, jak zszedł ze sceny. — Ah, tak. Wpadnę pod koniec. Zostaw dla mnie jakąś lepszą butelkę. No i... Później też się zobaczymy.
Uśmiechnął się pod nosem, skacząc spojrzeniem od Shafiqa do sceny, a kiedy mężczyzna ruszył z powrotem do swojego stoiska, postanowił poświęcić całą swoją uwagę kolejnym występom. Niestety, zanim panna Moody miała szansę w pełni przejąć pałeczkę pierwszeństwa, na podwyższenie wkroczył prowadzący. Och, cóż to był za okropny wybór.
Już chyba lepiej by było zatrudnić kogoś z cyrku Bellów. Oni przynajmniej umieją rozbawić publikę, skomentował bezgłośnie Longbottom, przyglądając się z założonymi rękami kolejnym popisom. Nie miał pojęcia, skąd organizatorzy wytrzasnęli tego gościa, jednak zdecydowanie się przeliczyli, jeśli wydawało im się, że ten będzie jakąś dużą atrakcją. Jak na razie... Jak na razie było po prostu żałośnie.
— Kurs samoobrony, tak? — mruknął pod nosem, zerkając na Mildred, która najwyraźniej podczas pobytu w ośrodku zdążyła wymyślić genialny plan na swój powrót do społeczeństwa. — Coraz lepiej...
Rozchylił usta w zdziwieniu, gdy Morfeusz został wciągnięty na scenę. Pokaz samoobrony w tym wydaniu? Och, publiczność będzie miała świetną zabawę, kiedy Departament Tajemnic pokaże się zwykłym ludziom od tej strony. Erik pokręcił głową i zaczął powoli wycofywać się na tyły widowni, zerkając jednak co jakiś czas w kierunku wuja i przyjaciółki z pracy.
Wolał nie peszyć swego ukochanego wujaszka, toteż zdecydował się odejść na tyły, dając tym samym nieco więcej wolnego miejsca innym gościom. Zwłaszcza że po drodze minął parę osób, którym najwyraźniej znudziło się już bezcelowe krążenie po straganach i postanowili sprawdzić, co się dzieje na scenie.
Dopiero gdy Erik znalazł się już w odpowiednio dużej odległości, zdał sobie sprawę, że... przecież nie odwiedził jeszcze stanowiska loteryjnego! Był tak zajęty tymi wszystkimi spotkaniami z bliższymi i dalszymi znajomymi, że zupełnie wypadło mu to z głowy. Podczas Ostary nie miał za bardzo okazji sprawdzić swojego szczęścia, więc tym razem nie miał zamiaru pozwolić, aby koło fortuny przeszło mu koło nosa!
Longbottom przeszedł pod odpowiedni stragan i odczekał swoje w kolejce, zanim dostał szansę zakręcić kołem fortuny. Zanim dał szansę na zdobycie paru fantów kolejnej osobie, dopłacił jeszcze za kilka kolejek, kiedy kilka prób okazało się w gruncie rzeczy niewystarczające, aby uzbierać odpowiednio dużą kolekcję fantów. Po zebraniu wszystkich swoich tobołów Erik zniknął pośród tłumów, pozwalając innym gościom cieszyć się obchodami Lammas bez jego nadmiernego towarzystwa.
Postać opuszcza sesję
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞