08.07.2024, 05:11 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.07.2024, 05:16 przez Sophie Mulciber.)
Mulciber Moonshine - Arteus oraz Florence.
Sophie nadal wyglądała na trochę roztrzepaną, jednak uśmiechnęła się do potencjalnych klientów. Na pewno nie zrobiłoby jej się miło, gdyby usłyszała, że ktoś nazywa jej trunek “podłym”. Jak do tej pory wszyscy, którzy spróbowali cytrynówki, nie mieli żadnych zastrzeżeń. Nie był to również alkohol produkowany masowo. Pędziła go sama, a przepis był jej sekretem.
- Dzisiaj robię jedynie degustację. Mulciber Moonshine to cytrynówka mojej własnej roboty. Przepis również jest mój.- Powiedziała, podając jedną ulotkę Artreusowi, a drugą Florence. Nie miała pojęcia, że byli w jakimś stopniu spokrewnieni.
- Jeśli chcą państwo zamówić butelkę, lub kilka butelek, to proszę wypełnić formę z ulotki i zostawić ją u mnie, lub wysłać sową. Realizacja zamówienia - do miesiąca.- Powiedziała, a kiedy mężczyzna spróbował jej trunku, spojrzała na niego wyczekująco.
- A to dla pani. Cytrynówka ma czterdzieści procent.- Sophie dostrzegła, że kobieta nie sięgnęła po kieliszek, więc chciała jej go podać. Zdecydowanie była bardzo podobna do swojej matki - tak samo ruda i piegowata. Na pewno miała też w sobie dużo z Roberta, jednak jej rudowatość wychodziła na pierwszy plan.
"Mulciber Moonshine" pachniał cytrynami, był bladożółty i pływały w nim drobne kawałeczki obranych cytryn, które osadzały się na dnie kieliszka. Trunek miał czterdzieści procent, jednak pijąc go, nie dało się tego odczuć. Był lekko słodki a zarazem kwaskowaty, przez co orzeźwiający. Zostawiał na języku przyjemny posmak cytrusów.
Sophie nadal wyglądała na trochę roztrzepaną, jednak uśmiechnęła się do potencjalnych klientów. Na pewno nie zrobiłoby jej się miło, gdyby usłyszała, że ktoś nazywa jej trunek “podłym”. Jak do tej pory wszyscy, którzy spróbowali cytrynówki, nie mieli żadnych zastrzeżeń. Nie był to również alkohol produkowany masowo. Pędziła go sama, a przepis był jej sekretem.
- Dzisiaj robię jedynie degustację. Mulciber Moonshine to cytrynówka mojej własnej roboty. Przepis również jest mój.- Powiedziała, podając jedną ulotkę Artreusowi, a drugą Florence. Nie miała pojęcia, że byli w jakimś stopniu spokrewnieni.
- Jeśli chcą państwo zamówić butelkę, lub kilka butelek, to proszę wypełnić formę z ulotki i zostawić ją u mnie, lub wysłać sową. Realizacja zamówienia - do miesiąca.- Powiedziała, a kiedy mężczyzna spróbował jej trunku, spojrzała na niego wyczekująco.
- A to dla pani. Cytrynówka ma czterdzieści procent.- Sophie dostrzegła, że kobieta nie sięgnęła po kieliszek, więc chciała jej go podać. Zdecydowanie była bardzo podobna do swojej matki - tak samo ruda i piegowata. Na pewno miała też w sobie dużo z Roberta, jednak jej rudowatość wychodziła na pierwszy plan.
"Mulciber Moonshine" pachniał cytrynami, był bladożółty i pływały w nim drobne kawałeczki obranych cytryn, które osadzały się na dnie kieliszka. Trunek miał czterdzieści procent, jednak pijąc go, nie dało się tego odczuć. Był lekko słodki a zarazem kwaskowaty, przez co orzeźwiający. Zostawiał na języku przyjemny posmak cytrusów.