Cóż, każdy miał swój punkt widzenia. Ludzie mieli do siebie to, że byli dosyć mocno ukierunkowani na tym, aby widzieć siebie, swoją perspektywę. Mało kto miał w sobie tyle empatii, aby od razu wizualizować sobie to, co poczuje druga strona, a szkoda, może faktycznie wtedy byłoby prościej, może świat byłby lepszym miejscem.
- Poniosło. - Powtórzyła jeszcze, skoro nie było to takie jasne. Nie było to może zbyt ambitne wytłumaczenie, jednak z niego skorzystała, jakby w ogóle mogło to coś zmienić. Zachowała się okropnie, to prawda, zdawała sobie z tego sprawę, chociaż ciągle wydawało jej się, że miała prawo nie do końca odpowiednio odczytać jego intencje. Jakby nie patrzeć sam dawał jej ku temu powody - wcześniej. Oczywiście mogła bardziej drążyć temat i faktycznie to zweryfikować, jednak wtedy nie wydawało jej się to konieczne, była młoda, miała bardzo porywczy temperament, nauczona doświadczeniem postanowiła się bronić w jedyny sposób w jaki potrafiła. Nie sądziła jednak, że te słowa rzucone bez specjalnego zastanowienia wryją się tak mocno w jego pamięć.
Czuła, że atmosfera robi się napięta. Nie powinni wracać do tamtego dnia, z drugiej jednak strony może lepiej było to wyjaśnić? To wydarzyło się naprawdę dawno temu, a on nadal wydawał się żywić do niej urazę. Nie lubiła niewyjaśnionych spraw, bo wracały, tak jak to teraz, może czas najwyższy mieć to za sobą.
Mimo niechęci do jej osoby postanowił ją zaprosić do siebie. Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę, nie do końca wiedziała, czy wchodzenie do środka to dobry pomysł. Kto wie, jak może się to skończyć, szczególnie, że nie wydawał się być jakoś specjalnie zachwycony jej towarzystwem. To nie było jednak istotne, sama wypiła ledwie kilka szklanek whisky, chętnie by się nieco bardziej sponiewierała. - Jesteś tego pewien? - Najwyraźniej wolała się upewnić, że faktycznie chce ją zaprosić. - Jeśli tak, to czemu nie. - Tym razem mu nie odmówiła.