W przypadku Gerry to nawet nie chodziło o przyjemności, bo nie dawało jej przyjemności wcale bycie agresywną, czy spławianie kogoś w ten sposób. Broniła się po prostu, przed ewentualnym skrzywdzeniem, towarzyszyło jej jakieś dziwne przeświadczenie, że inni chcą się tylko i wyłącznie z niej najbijać, ciągle musiała udowadniać swoją wartość, co było w długiej mierze całkiem męczące. Jednak się nie poddawała, bo zależało jej na szacunku, choć mogło by się wydawać, że ma zdanie innych w głębokim poważaniu.
Nie odezwał się słowem na jej komenatrz. Najwyraźniej był pewien swojej decyzji, skoro zaprosił ją gestem do środka. Panna Yaxley kiedyś na pewno bardzo żałowała, że nie zrezygnowała z tego, aby wejść do środka, że ta pokusa w postaci wspólnego picia okazała się silniejsza, alkohol doprowadzi ją do zguby, pewnie nie pierwszy i ostatni raz.
Dotarli do mieszkania. Panna Yaxley pozwoliła sobie pomóc z ściągnięciem płaszcza. Pod nim miała nieco za dużą, błękitną koszulę, najpewniej męską, ktoś musiał zostawić ją w jej mieszkaniu, a ona z tego skorzystała. Często przywłaszczała sobie nieswoje ubrania.
Rozejrzała się po wnętrzu, w końcu była tutaj pierwszy raz, trochę ciekawiło ją jak mieszka. Czy należał do tych osób, które dbały o to, aby wszystko było poukładane, czy jak ona najlepiej odnajdował się w chaosie. Było tu czysto, zdecydowanie ktoś poświęcił swoją uwagę, aby zadbać o to miejsce. Wszystko wydawało się do siebie pasować, całkiem ładne gniazdko sobie tu urządził.
Po chwili jednak podążyła za nim wzrokiem. Prawda. Mieli się przecież napić.
- Nie lubię wina. - Odparła bez zastanowienia, chociaż może nie do końca wypadało, należało grzecznie skorzystać z gościny; tyle, że zauważyła tą stojącą w salonie butelkę brandy.
Geraldine nauczona była picia z mężczyznami, miała mocną głowę, lubiła raczej wysokoprocentowe trunki. Nie była szczególnie wybredna, bo w swoim życiu zdarzyło jej się spożywać alkohol naprawdę wątpliwej jakości.
Skoro zaprowadził ją do salonu, to usiadła sobie na tej kanapie i czekała, aż do niej wróci. Przeniosła wzrok na ścianę, na której znajdowały się obrazy. Zdecydowanie to wnętrze wyglądało dużo lepiej od tego jej, które raczej było zbiorem zupełnie niepasujących do siebie przedmiotów.