Wiele zależało od towarzystwa w jakim się obracano. Kobiety, które wykonywały nietypowe zawody już na samym początku spotykały utrudnienia. Były traktowane lekceważąco tylko i wyłącznie przez swoją płeć. Gerry uwielbiała ścierać im z twarzy te głupiutkie uśmieszki, pokazując, że warto ją szanować. Sporo czasu poświęcała doskonaleniu swojego kunsztu, bo chciała być najlepsza, zależało jej na tym, aby nikt nie mógł jej dorównać. Kosztowało ją to wiele czasu i poświęcenia, ale była na dobrej ścieżce, aby osiągnąć założone sobie cele. Miała już pewną pozycję, wśród sobie podobnych, co ją uszczęśliwiało, mniejsza o to, że to było jedyne, co tak naprawdę udało jej się osiągnąć. Tylko o tym myślała, tylko tego chciała.
Mało kto ją krytykował, bo raczej nie zbliżała się do nikogo na tyle blisko, aby znał jej przyzwyczajenia, nie dopuszczała do siebie ludzi, bo wiedziała, że strata może boleć, a wszyscy odchodzili, prędzej czy później zawsze coś musiało się wydarzyć. By uniknąć nieprzyjemnych wrażeń po prostu nie dopuszczała do takich sytuacji, tak było prościej. Czasem zastanawiała się nad tym, co by było, gdyby chociaż raz zmieniła swoje postępowanie, może warto było to zrobić, spróbować chociaż raz. Miała się dowiedzieć, że była to gówno prawda i życie wyglądało dokładnie tak, jak sobie zakładała, że cierpienie po otworzeniu się na innych może być naprawdę okropne.
- Brandy brzmi lepiej, zdecydowanie. - Cóż, później pewnie sięgnęłaby i po to wino, byle ją sponiewierało. Rzadko kiedy miewała umiar w piciu, lubiła się zatracać, ogromną przyjemność sprawiało jej uciekanie w nałogi. Nie wiedziała właściwie, kiedy się to zaczęło, ale trwało już jakiś czas. Zagłuszała w ten sposób wszystkie nieprzyjemne myśli, które ją nawiedzały.
Zapewne by się zdziwiła, gdyby Luno powiedział jej o tym, że potrafi ugotować trzy potrawy. Ona nigdy nie interesowała się gotowaniem, zazwyczaj karmiła ją skrzatka rodziców, która przynosiła co jakiś czas zapasy do jej mieszkania, aby nie umarła z głodu.
Podziękowała mu skinięciem głowy za alkohol, który jej wręczył. Niemalże od razu zanurzyła usta w trunku, nie skupiała się jednak na jego smaku, tak naprawdę był jej obojętny, dopóki przynosił oczekiwane efekty.
- Wracałam do domu. - Odpowiedziała szczerze, chociaż zdziwiło ją to pytanie. Może nie było najwcześniej, jednak nikt, nigdy nie zwrócił jej uwagi na to, że wraca późno do domu. - Mieszkam w okolicy, tak właściwie to kilka kamienic dalej. - Zmrużyła oczy, zastanawiała się ile czasu zajęłoby jej stąd dotarcie do domu, może jakieś pięć minut, to naprawdę nie było daleko.
- Mam wrażenie, że trochę otrzeźwiałeś. - Postanowiła jeszcze to skomentować, jeszcze chwilę temu chciała mu powiedzieć, że nie powinien więcej pić, bo przecież miał problem z dotarciem do domu, ale teraz jakby mu przeszło.