08.07.2024, 17:35 ✶
Wracając na drogę prowadzącą do Księżycowego Stawu, Erik miał w głowie przede wszystkim jeden wniosek: Heather była aż nazbyt podobna do Brenny. Wiedział, że rudowłosa była zapatrzona w jego siostrze, jednak zaczynał odnosić wrażenie, że zapożyczała od niej te najgorsze nawyki, związane z nieostrożnością, lekkomyślnością oraz brawurą. Potrafił zrozumieć chęć działania, ale pozostawienie reszty grupy z tyłu, tylko po to, aby wyrwać się do przodu? To już było problematyczne.
Mimo to Longbottom ruszył w ślad za rudowłosą Brygadzistką, wychodząc przed szereg spośród pozostałych w chacie Lydii zakonników. W kieszeni grzechotał mu zabrany słoiczek, jednak w tym momencie poznanie jego zawartości przeszło na dalszy plan. Przede wszystkim trzeba było znaleźć Heather. I sprawdzić, co też zmierzało w stronę nowej kryjówki Zakonu Feniksa.
Chociaż detektyw mógł poszczycić się całkiem dobrą formą, tak nie udało mu się przegonić miotły. Nawet nie próbował. Pod bramę dobiegł ze znacznym opóźnieniem, przyspieszając jednak znacznie, gdy dostrzegł dym unoszący się po drugiej strony muru, chroniącego dostępu do posiadłości. A kiedy już znalazł się na terenie rezydencji Juliusów... Krajobraz wyglądał jak pole bitwy. Przez jego umysł przeleciała seria obrazów związanych z Beltane, jednak zanim zdołał się w nich w pełni pogrążyć, wycelował różdżkę w najbliższe źródło ognia, chcąc je potraktować strumieniem wody.
Tymczasem w głowie zaświtała mu kolejna, nieprzyjemna myśl.
Ta mała cholera miała rację, żeby się spieszyć.
Mimo to Longbottom ruszył w ślad za rudowłosą Brygadzistką, wychodząc przed szereg spośród pozostałych w chacie Lydii zakonników. W kieszeni grzechotał mu zabrany słoiczek, jednak w tym momencie poznanie jego zawartości przeszło na dalszy plan. Przede wszystkim trzeba było znaleźć Heather. I sprawdzić, co też zmierzało w stronę nowej kryjówki Zakonu Feniksa.
Chociaż detektyw mógł poszczycić się całkiem dobrą formą, tak nie udało mu się przegonić miotły. Nawet nie próbował. Pod bramę dobiegł ze znacznym opóźnieniem, przyspieszając jednak znacznie, gdy dostrzegł dym unoszący się po drugiej strony muru, chroniącego dostępu do posiadłości. A kiedy już znalazł się na terenie rezydencji Juliusów... Krajobraz wyglądał jak pole bitwy. Przez jego umysł przeleciała seria obrazów związanych z Beltane, jednak zanim zdołał się w nich w pełni pogrążyć, wycelował różdżkę w najbliższe źródło ognia, chcąc je potraktować strumieniem wody.
Tymczasem w głowie zaświtała mu kolejna, nieprzyjemna myśl.
Ta mała cholera miała rację, żeby się spieszyć.
(Kształtowanie) Wyczarowanie strumienia wody x2
Rzut PO 1d100 - 20
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut PO 1d100 - 90
Sukces!
Sukces!
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞