Odetchnęła z ulgą, kiedy jej zaklęcie trafiło w płynącego w jej stronę trytona. Odcięła mu łeb, całkiem zgrabnie najwyraźniej jej zła passa się skończyła, a przynajmniej tak się jej wydawało. Głowa potoczyła się na ziemię nie był już zagrożeniem, ani dla niej, ani dla reszty. Jeden z wrogów pokonany, oby tak dalej. Czuła, że musi eliminować kolejne ogniwa, chociaż wydawało jej się, że najlepiej będzie skupić się na Adrii. W końcu to ona była łowczynią, przygotowywała się od dziecka do tego, aby radzić sobie z potworami, a trytony przecież były jednymi z bestii. Musiała o tym pamiętać, musiała skupić się na swoim celu. łatwiej jej było to zrobić, kiedy wiedziała, że osoby na której jej zależy są bezpieczne.
Esmé znajdował się obok niej, wręczył Gerry jej sztylet. Przeniosła spojrzenie na Astarotha, bo musiała mieć pewność, że i jemu nic się nie stało. Zmierzał w jej kierunku, wydawało się, że wszystko z nim w porządku. Gdyby tylko wiedziała, że planuje ją ugryźć... na całe szczęście nie zdawała sobie z tego sprawy. Czuła względny spokój, zważając na to, co działo się wokół niej.
Nie przywiązywała uwagi do reszty osób, które się tutaj znalazły. Wierzyła w to, że poradzą sobie z tymi pojedynczymi trytonami, że jakoś dadzą radę wyjść stąd cało, wszyscy. Naprawdę nie zakładała, że może być inaczej.
Spojrzała na sztylet w swojej prawej dłoni. Znajdowała się zbyt daleko od trytonki, aby próbować do niej podpłynąć i zaatakować ją w ten sposób. Musiała podejść do tematu inaczej, najprościej było chyba skorzystać se sprawdzonej już przed chwilą metody. Skoro ten sposób zadziałał na tego który próbował ją zaatakować, to dlaczego nie miałby również zadziałać na Adrię. Ojciec zawsze powtarzał jej, że najprościej zabija się potwory ucinając im łeb.
Nie zastanawiała się zbyt długo, nie było na to czasu, za wiele się działo. Machnęła różdżką, mruknęła pod nosem zaklęcie, które miało za zadanie stworzyć siłę, która oderwie Adrii ten głupi łeb.
Sukces!
Slaby sukces...
Kształtowanie