08.07.2024, 23:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.07.2024, 23:27 przez Isaac Bagshot.)
- Czyli nie przeszkadza Ci życie bez magii?- Zapytał. Podejrzewał Neila już o to wcześniej, jednak postanowił ostatecznie upewnić się, czy naprawdę nie chciał i nie lubił używać magii. Było to dla Isaac'a bardzo zaskakujące. Nigdy nie poznał czarodzieja, który nie wykorzystywałby swoich zdolności i nie postarał się o nową różdżkę, jeśli stara ulega zniszczeniu lub została skradziona.
-Lepiej to zgłosić, Neil. I myślę, że pan Olivander wybrałby ci coś odpowiedniego.- Powiedział, jednak nie chciał naciskać. Rozumiał, że każdy może mieć własne upodobania.- A rdzeń można zamówić.- Dodał jeszcze, żeby mieć pewność, że poinformował chłopaka o wszystkich możliwościach jakie miał.
- Odgryźć głowę?- To go zaskoczyło. Zaczął przyglądać się Francuzowi, żeby wyczuć, czy nie stroił sobie z niego żartów. Wyglądał jednak na poważnego, więc pierwsze o czym Bagshot pomyślał, to... wilkołactwo. W czasach szkolnych przyjaźnił się z Erikiem, który został ugryziony przez wilkołaka. Zgłębiał ten temat i był świadomy, że Ministerstwo Magii prowadzi ich rejestr. Musieli monitorować ich zachowania oraz upewnić się, że nie zaatakują nikogo podczas swojej przemiany. System jednak nie był doskonały, ponieważ część wilkołaków wolała nie przyznawać się do swojej przypadłości. Byli, zdaniem Isaac'a , niesprawiedliwe stygmatyzowani i źle traktowani przez społeczeństwo czarodziejów. Mieli problemy w znalezieniu pracy i integracji z innymi czarodziejami. To było przykre i nie powinno mieć miejsca.
Zaśmiał się pod nosem, kiedy Neil pacnął go w nogę.
- W takim razie, aleja Horyzontalna. Wspólna teleportacja?- Zaproponował i kiedy wydostali się z Ministerstwa, przystaną na chwilę żeby zapalić papierosa. Nie poczęstował Francuza, ponieważ pamiętał, że nie palił.- Lubię słodkie ciasta, a do tego cole. Znasz ten mugolski napój?- Bardzo blisko domu Bagshot'a, znajdował się tak zwany mugolski Corner Shop. Często robił tam zakupy, ciekawy jakie to nowości wymyślili niemagiczni.
- I kaktusy też lubię.- Uśmiechnął się i zaśmiał, zerkając na Neila. Zaciągnął się papierosem i wyciągnął wolna rękę w jego stronę.
- Jeśli potrzebujesz potrzymać mnie za rękaw, to bardzo proszę.- Powiedział rozbawiony. Nie drwił z niego. Jego uśmiech był przyjazny, a w oczach mozna bylo dostrzec troskę.
-Lepiej to zgłosić, Neil. I myślę, że pan Olivander wybrałby ci coś odpowiedniego.- Powiedział, jednak nie chciał naciskać. Rozumiał, że każdy może mieć własne upodobania.- A rdzeń można zamówić.- Dodał jeszcze, żeby mieć pewność, że poinformował chłopaka o wszystkich możliwościach jakie miał.
- Odgryźć głowę?- To go zaskoczyło. Zaczął przyglądać się Francuzowi, żeby wyczuć, czy nie stroił sobie z niego żartów. Wyglądał jednak na poważnego, więc pierwsze o czym Bagshot pomyślał, to... wilkołactwo. W czasach szkolnych przyjaźnił się z Erikiem, który został ugryziony przez wilkołaka. Zgłębiał ten temat i był świadomy, że Ministerstwo Magii prowadzi ich rejestr. Musieli monitorować ich zachowania oraz upewnić się, że nie zaatakują nikogo podczas swojej przemiany. System jednak nie był doskonały, ponieważ część wilkołaków wolała nie przyznawać się do swojej przypadłości. Byli, zdaniem Isaac'a , niesprawiedliwe stygmatyzowani i źle traktowani przez społeczeństwo czarodziejów. Mieli problemy w znalezieniu pracy i integracji z innymi czarodziejami. To było przykre i nie powinno mieć miejsca.
Zaśmiał się pod nosem, kiedy Neil pacnął go w nogę.
- W takim razie, aleja Horyzontalna. Wspólna teleportacja?- Zaproponował i kiedy wydostali się z Ministerstwa, przystaną na chwilę żeby zapalić papierosa. Nie poczęstował Francuza, ponieważ pamiętał, że nie palił.- Lubię słodkie ciasta, a do tego cole. Znasz ten mugolski napój?- Bardzo blisko domu Bagshot'a, znajdował się tak zwany mugolski Corner Shop. Często robił tam zakupy, ciekawy jakie to nowości wymyślili niemagiczni.
- I kaktusy też lubię.- Uśmiechnął się i zaśmiał, zerkając na Neila. Zaciągnął się papierosem i wyciągnął wolna rękę w jego stronę.
- Jeśli potrzebujesz potrzymać mnie za rękaw, to bardzo proszę.- Powiedział rozbawiony. Nie drwił z niego. Jego uśmiech był przyjazny, a w oczach mozna bylo dostrzec troskę.