• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 16 Dalej »
[listopad 1970] Cień nad Anglią

[listopad 1970] Cień nad Anglią
Kwintesencja kobiecości
wpisano zdradę w pocałunek
w czułe spojrzenia, w szlachetny trunek
wiek
50
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
właścicielka antykwariatu
Co widzi się jako pierwsze po zauważeniu Tessy na ulicy? Na pewno to, że jest dosyć wysoka — ma w końcu 178 centymetrów wzrostu — a całe wrażenie potęgują buty na małym, ale wciąż!, obcasie. Po drugie, przenikliwe spojrzenie, które zdaje się równocześnie spoglądać prosto w duszę za twoimi oczami, a także patrzeć prosto przez ciebie. Jakby jednocześnie widziała wszystko i nic. Po trzecie, przy wizytach w mugolskim Londynie ubiera się dosyć stonowanie; świetnie skrojony komplet lub zwyczajna koszula, wciśnięta w dopasowane spodnie garniturowe. Kiedy, jednak, jest w zaciszu własnego domu lub wybiera się z wizytą do rodziny czy przyjaciół, pozwala wyjść na wierzch swojej nieco bardziej kolorowej, czarodziejskiej stronie. Po czwarte, a także, nareszcie, ostatnie, Tessa zawsze trzyma w ręku długą, staromodną lufkę z papierosem, nawet jeśli nie ma w intencji go odpalać.

Quintessa Longbottom
#4
08.07.2024, 23:52  ✶  
Wiedziała do czego dąży Brenna. Widziała to w spojrzeniu dziewczyny, które co rusz uciekało na bok, aby zaraz wrócić prosto w stronę Tessy, jakby zbierała determinację do spojrzenia ciotce w oczy. Słyszała to w jej stopniowo cichnącym, konspiracyjnym głosie, kiedy pochylała się delikatnie w jej stronę. Czuła to w napięciu, które, nawet jeśli mimowolnie, powoli ściskało kobietę za gardło i zmuszało palce do panicznego wynalezienia papierośnicy w kieszeni spodni.
Nie chciała się do tego mieszać.
Nie chciała—
Cały czas słuchając słów bratanicy, wyciągnęła w końcu błogosławiony, nikotynowy artefakt; najlepszego przyjaciela, zawsze skłonnego do wysłuchania żalów i smutków. Ręcznie skręconą, cynamonową cygaretkę. Zapaliła szluga praktycznie od razu, wciskając go sobie do ust, a potem wciągnęła dym z wręcz błogą ulgą.
Potrzebowała tego. Musiała podejść do tego spokojnie, nie dać się ponieść emocjom i rzucać mordą od razu, jak zrobiłby to Woodrow. Wypuściła dym nosem, pozwalając mu ulecieć lekko na bok — nie chciała w końcu chmurzyć na biedną Brennę — a potem, razem z papierosem między palcami, przejechała wnętrzem dłoni po czole.
Nie zamierzała pytać, czego od niej oczekiwała. Po to się przecież tutaj spotkały; właśnie po to młoda Longbottom krążyła dookoła niej, skakała z jednego zdania na drugie, bo Tessa w żadnej chwili nie dała poznać po sobie swoich prawdziwych emocji. Chciała ją zwerbować. Kobieta była już przekonana, że prędzej czy później to nastąpi. Ale…
— Jak myślę, zaczęliście pewnie już wszystko formować? Ustawiać role, nazwy stanowisk i hierarchię? — pytała z wyraźnym przekąsem, strzepując dym.
Potem cicho wymamrotała coś pod nosem, co mogło brzmieć jak: Cholerni Longbottomowie, ale to pewnie tylko się tak wydawało.
— Wiesz, duszko… — Brzmiała dziwnie. Głos na początku lekko załamał się, co było do Tessy kompletnie niepodobne. Na takie rzeczy, niuanse i małe szczegóły (a może tak naprawdę chodziło o naturalność) pozwalała sobie jedynie w otoczeniu najbliższych. Warownia, razem z bratanicą na czele, była czymś takim. Kimś bliskiemu jej sercu. — Początkowo chciałam powiedzieć, że nie chcę się w to mieszać. Że nie zamierzam mieć z tym nic wspólnego, bo nawet jeśli świat powoli się wali, to wiem, że mury naszej twierdzy nasze będą stały. Ale wcale tak nie myślę. Nie chcę, żebyście sami narażali się na niebezpieczeństwo, kiedy ja siedzę tuż obok i nic nie robię. Chciałam, żeby… Chcę, żeby każde dziecko mogło spokojnie iść do szkoły i nie martwić się wyzwiskami czystokrwistych kolegów. Chcę, żeby każda dziewczyna mogła spokojnie przechadzać się po zmroku.
Wyrzuciła papierosa na ziemię i zdeptała go podeszwą buta. Zaraz potem chwyciła Brennę za twarz i czule przejechała kciukiem po jej policzku.
— Chcę, was chronić. Więc, proszę, powiedz mi, co mogę zrobić.


It's such an ancient pitch
But one I wouldn't switch
'Cause there's no nicer witch than you
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1670), Quintessa Longbottom (1576)




Wiadomości w tym wątku
[listopad 1970] Cień nad Anglią - przez Brenna Longbottom - 03.07.2024, 18:03
RE: [listopad 1970] Cień nad Anglią - przez Quintessa Longbottom - 03.07.2024, 23:13
RE: [listopad 1970] Cień nad Anglią - przez Brenna Longbottom - 04.07.2024, 09:15
RE: [listopad 1970] Cień nad Anglią - przez Quintessa Longbottom - 08.07.2024, 23:52
RE: [listopad 1970] Cień nad Anglią - przez Brenna Longbottom - 10.07.2024, 09:37
RE: [listopad 1970] Cień nad Anglią - przez Quintessa Longbottom - 03.08.2024, 23:33
RE: [listopad 1970] Cień nad Anglią - przez Brenna Longbottom - 05.08.2024, 17:44
RE: [listopad 1970] Cień nad Anglią - przez Quintessa Longbottom - 09.09.2024, 19:38

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa