09.07.2024, 01:44 ✶
Chodzę sobie z Florence. Biorę muszlę.
Patrick pojawił się na plaży w towarzystwie Florence Bulstrode. Z uwagi na porę roku, miał na sobie białą, luźną koszulę z podwiniętymi rękawami i krótkie, ciemne szorty. Dla wygody spaceru po piasku, sandały niósł w jednej ręce. Był świeżo ogolony. Z jakiegoś powodu bardzo chciał dzisiaj wyglądać trochę lepiej niż zazwyczaj.
- Muszelkę? – zapytał swoją towarzyszkę, samemu sięgając po kolorową muszlę na sznurku. O ile się zgodziła, drugą podał jej. – Ślicznie dzisiaj wyglądasz. Będzie ci pasowała. - Pozwolił sobie na mały komplement. Florence naprawdę ładnie wyglądała i Patrick coraz częściej uświadamiał sobie, że widział to nawet po tym, jak zerwali rytuał miłosny z Beltane. Rozejrzał się mimowolnie po tym, co tym razem przygotowała Brenna. Uznał w myślach, że jak zwykle przeszła samą siebie. Tyle, że w tym momencie niespecjalnie korciło go by usiąść wśród ludzi i oddać się grupowej rozmowie. Zdecydowanie wystarczało mu towarzystwo samej Florence. – Ładnie tutaj – podsumował.
I ile znajomych twarzy. Steward mimowolnie zaczął porównywać tych, którzy się tutaj pojawili, z tymi którzy pojawili się na potańcówce. Nieobecność przynajmniej jednej osoby trochę w niego uderzyła. Czyżby miał wyrzuty sumienia? Trochę tak, nawet jeśli nieobecny był teraz bardzo szczęśliwy tkwiąc w swojej skorupie i zaczytując się w modlitewniku. Uśmiechnął się krzywo pod nosem. Cóż, trochę się wydarzyło od czasu tamtej potańcówki.
- Masz ochotę na mały spacer? Póki jeszcze widać na niebie słońce a piasek jest przyjemnie ciepły pod stopami – zaproponował Florence. Trochę nieświadomie zamierzał skierować się w stronę miejsca, gdzie była zaklęta woda. – Albo na drinka i mały spacer? – Zawsze to lepiej mieć dwa wybory niż jeden. – Dobrze jest czasem odpocząć od wszystkiego. Dużo masz ostatnio pracy w Mungo? – zainteresował się.
!zaklętamuszla