09.07.2024, 04:30 ✶
południowe stragany w stronę słodkości nory
- Oho, czy ja dobrze słyszę jakieś złamane albo przynajmniej zakłopotane serce? - unosząc delikatnie brwi, ale nie odejmując z twarzy miłego, słodkiego uśmiechu który czaił się na wargach. Nawet nieszczególnie poczuła się w tym momencie urażona, mimo że pewnie miała do tego pełne prawo, ale ani Thomasa nie znała, ani niespecjalnie zależało jej na podtrzymywaniu tejże znajomości - co do tego i tak pewnie nie miałaby okazji.
- To cała ta kobieca przebiegłość. Nie pozwala mi odsłonić wszystkich kart już na start - westchnęła, niby to ubolewając nad swoim własnym losem, od narodzin skazanym na poddawanie się kobiecym skłonnościom i wrodzonej przebiegłości. - Bonnie? - powtórzyła za nim, przez moment wyraźnie zastanawiając się nad tym jak to jej właściwie brzmi, kiedy podążała obok niego w kierunku strefy gastronomicznej. Ale niekoniecznie musiał jej to imię doprecyzować, nawet jeśli na wzmiankę o odniesieniu uśmiechnęła się zaczepnie. - A gdzie mój Clyde? Ty nim jesteś? A może przewidujesz właśnie przyszłość i nim zostaniesz?- parsknęła, odrobinę rozbawiona. Była w miarę obeznana w mugolskiej literaturze i filmie - o tyle o ile, ale po te pozycje sięgała chętnie głównie z faktu, że podróżując obracali się tak samo wśród mugoli jak i czarodziejów. Musieli znać swoją klientele, a pożeranie kolejnych dzieł kultury ułatwiało tworzenie przedstawień które z łatwością znajdowały swoich odbiorców.
- Hmm... może pączka? Lemoniada też brzmi dobrze. Śmieszna trochę ta nazwa. Nora Nory. Kiedy ktoś to mówi tak jak ty, to człowiek ma wręcz wrażenie, że ktoś zaraz dopuści się aktów kanibalizmu.