09.07.2024, 10:40 ✶
- To... może się zacięła? - zastanowiła się, zerkając na swoją rękę, pokrytą tymi łajzami z pewnym zdziwieniem. A potem zakłopotała się trochę, gdy Isaac wspomniał o tym, że był na randce z Millie, ale ona chyba nie jest zainteresowana, gdy ledwo co pisał o zapraszaniu na randki Geraldine, a ona kazała mu sto razy pisać, że da spokój Olivii Quirke, bo Olivia jest zakochana, a on kręci się wokół innych dziewczyn. - Em... wiesz, Millie ma dość luźne pojęcie, ale mam wrażenie, że... ostatecznie... chciałby być dla kogoś najważniejsza. Może uważa, że ty nie jesteś tak naprawdę zainteresowany - powiedziała, bardzo starając się dobierać słowa dyplomatycznie, by nie doprowadzić przypadkiem do jakiejś katastrofy.
Millie lubiła mężczyzn, Isaac lubił kobiety, i Brenna po prostu nie chciała się tutaj wtrącać ani udzielać żadnych porad, które w ostatecznym rozrachunku mogłyby doprowadzić do tego, że ktoś zostałby zraniony, bo źle zinterpretowała czyjeś oczekiwania, zamiary albo nadzieje.
Różdżka aż jej lekko drgnęła, gdy zadał kolejne pytanie, na szczęście nie ścięła żadnego drzewa, a tylko jeszcze więcej chwastów. Szczera odpowiedź brzmiałaby prawdopodobnie „chyba nie, ale tak naprawdę to nie mam kurwa pojęcia”, nieważne, jak absurdalnie to nie brzmiało. Brenna wybrała jednak po swojemu odpowiedź nie będącą kłamstwem, ale też o prawdę nawet nie zahaczającą.
– O, nieustannie, z całym mnóstwem ludzi, ledwo co spotkałam się wczoraj z koleżanką, a potem z przyjaciółką…
Przekopywałyśmy grządki w poszukiwaniu przeklętego naszyjnika, a później włamywałyśmy się do mieszkania gościa, którego podejrzewałam o to, że jest opętany.
Opuściła na moment różdżkę, spoglądając na Bagshota, trochę zaskoczona, bo nie spodziewałaby się, że będzie zainteresowany ćwiczeniem magii. Ze szkoły pamiętała go jako zainteresowanego przede wszystkim historią i uwielbiającego teorię, a mniej chętnego do ćwiczeń praktycznych aspektów.
– Skąd pomysł? – zapytała zaciekawiona. – Nie powiedziałabym, że jestem jakaś niesamowicie utalentowana, ale w Brygadzie przechodziłam szkolenie. Co dokładnie chciałbyś poćwiczyć?
Wyczarowanie ozdób na imprezę w końcu mieściło się w trochę innym polu niż morderczej kuli ognia. Nie odmawiała, oczywiście, ale nie była pewna, od czego właściwie chciał zacząć i po co dokładnie było mu to potrzebne.
Millie lubiła mężczyzn, Isaac lubił kobiety, i Brenna po prostu nie chciała się tutaj wtrącać ani udzielać żadnych porad, które w ostatecznym rozrachunku mogłyby doprowadzić do tego, że ktoś zostałby zraniony, bo źle zinterpretowała czyjeś oczekiwania, zamiary albo nadzieje.
Różdżka aż jej lekko drgnęła, gdy zadał kolejne pytanie, na szczęście nie ścięła żadnego drzewa, a tylko jeszcze więcej chwastów. Szczera odpowiedź brzmiałaby prawdopodobnie „chyba nie, ale tak naprawdę to nie mam kurwa pojęcia”, nieważne, jak absurdalnie to nie brzmiało. Brenna wybrała jednak po swojemu odpowiedź nie będącą kłamstwem, ale też o prawdę nawet nie zahaczającą.
– O, nieustannie, z całym mnóstwem ludzi, ledwo co spotkałam się wczoraj z koleżanką, a potem z przyjaciółką…
Przekopywałyśmy grządki w poszukiwaniu przeklętego naszyjnika, a później włamywałyśmy się do mieszkania gościa, którego podejrzewałam o to, że jest opętany.
Opuściła na moment różdżkę, spoglądając na Bagshota, trochę zaskoczona, bo nie spodziewałaby się, że będzie zainteresowany ćwiczeniem magii. Ze szkoły pamiętała go jako zainteresowanego przede wszystkim historią i uwielbiającego teorię, a mniej chętnego do ćwiczeń praktycznych aspektów.
– Skąd pomysł? – zapytała zaciekawiona. – Nie powiedziałabym, że jestem jakaś niesamowicie utalentowana, ale w Brygadzie przechodziłam szkolenie. Co dokładnie chciałbyś poćwiczyć?
Wyczarowanie ozdób na imprezę w końcu mieściło się w trochę innym polu niż morderczej kuli ognia. Nie odmawiała, oczywiście, ale nie była pewna, od czego właściwie chciał zacząć i po co dokładnie było mu to potrzebne.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.