09.07.2024, 19:11 ✶
Pokręcił głową na pytanie Basila. Wariatka musiała sobie pójść, a Icarus powoli uzmysławiał sobie, co się z nim działo. Nie chodziło tylko o złamane żebro. Jak mógł pakować się w takie sytuacje? Miał być historykiem, tak jak ojciec, a jak na razie był porażką. W każdym aspekcie życia. Pił zdecydowanie za dużo, zadawał się z osobami spod ciemnej gwiazdy, prowadził spelunę stylizowaną na elegancki lokal. Osunął się na zupełne dno.
- Masz złamany nos. Przeze mnie - wydusił, czując zbierające się w jego oczach łzy. - Mam już dosyć tego wszystkiego, tych okropnych ludzi, przy których udaję, że jest okej, a nie jest! Ja... - przerwał na chwilę, by spojrzeć na Basila. - Tęsknię za ojcem. Kiedy był obok, wiedziałem, co robić, a teraz... nie mam pojęcia.
Schował twarz w dłoniach. Ten wybuch emocji był chyba spowodowany bólem, szokiem i strachem, ale to, co mówił było szczere. Chyba nie był tak naprawdę szczery od... długiego czasu.
- Masz złamany nos. Przeze mnie - wydusił, czując zbierające się w jego oczach łzy. - Mam już dosyć tego wszystkiego, tych okropnych ludzi, przy których udaję, że jest okej, a nie jest! Ja... - przerwał na chwilę, by spojrzeć na Basila. - Tęsknię za ojcem. Kiedy był obok, wiedziałem, co robić, a teraz... nie mam pojęcia.
Schował twarz w dłoniach. Ten wybuch emocji był chyba spowodowany bólem, szokiem i strachem, ale to, co mówił było szczere. Chyba nie był tak naprawdę szczery od... długiego czasu.