Dobrze, że nie zdecydował się zapalić bo panna Kelly na pewno powiedziałaby mu, co sądzi na temat tego nałogu. Zresztą stroniła od praktycznie wszystkich używek, lubiła mieć jasny umysł. Sama nie wiedziała skąd się jej to wzięło, jasne, od czasu do czasu nie pogardziła kieliszkiem wina do obiadu, ale to było by na tyle. Dobrze się prowadziła, zawsze przejmowała się tym, co wypada, tak już miała.
- Wszystko zależy od sytuacji, czasem pewnie jest dokładnie tak jak mówisz, jednak nie zawsze. - Wydawało jej się, że łatwo jest przekroczyć pewną granicę, nie chciała zostać uznana za próżną, lubiła obserwować wszystko z boku, niekoniecznie odzywać się niepytana, a jedynie obserwować. Pewnie miała w zanadrzu pełno argumentów, które mogłyby pozwolić jej wygrać każdą konfrontację, jednak rzadko kiedy pozwalała sobie na takie czynności.
- Niby tak, to może być prawda. - Zauważyła, że się jej przygląda, widziała dokładnie, że patrzy na jej usta, należała do uważnych osób, wyłapywała najdrobniejsze szczegóły, czy gest. Odwróciła więc twarz szybko w drugą stronę, żeby nie zobaczył, że widzi, że jej się przygląda, chociaż to również mogło zwrócić na nią uwagę.
- Tak szczerze? Dobrze jest czasem spróbować zrozumieć to, w jaki sposób inni widzą świat, czym się kierują. - To nie tak, że ją to męczyło, chętnie wdawała się w takie konwersacje, chociaż niby miała już jakieś utarte przekonania, ale zdarzały się osoby, które potrafiły zmieniać sposób myślenia, zawsze warto było zobaczyć, co inni mają do powiedzenia.
- Jest słuszny, jeśli tobie żyje się dobrze, chyba o to w tym wszystkim chodzi. - Sama tak naprawdę nie wiedziała zbyt wiele na ten temat, bo dopiero rozpoczynała swoje dorosłe życie, niedawno przecież skończyła Hogwart, jeszcze próbowała odnaleźć się w świecie. Nie miała pojęcia, czy ścieżka, jaką chciała podążać była słuszna, tego pewnie będzie się jej dane dowiedzieć za kilkanaście lat, kiedy będzie miała więcej doświadczenia.
- Nie, dziękuję, tyle mi wystarczy. - Miała umiar, we wszystkim co robiła. Wyznaczała sobie granice, sama, tak po prostu, bo przyjemność sprawiała jej świadomość, że to ona ma władzę.
Posiedzieli tak jeszcze chwilę, aż w końcu pojawili się pierwsi goście tej integracji.