10.07.2024, 19:26 ✶
Nigdy nie patrzyłem na relacje w taki sposób jak ona. Nie bałem się krytyki czy porzucenia i właśnie dlatego na siódmym roku nie przewidziałem w zupełności zachowania Geraldine. Następstwem tego było już jakiekolwiek odrzucenie chęci posiadania dziewczyny (a w późniejszym czasie kobiety) na stałe. Zacząłem żyć tak jakby złamanych serc po prostu nie było, bo żadne z nich u nikogo nie istniało. Tak jak nie dopuszczałem do siebie myśli, iż moje zostało rozbite na milion małych kawałeczków w Hogwarcie, tak i również, iż tym razem to ja bywałem powodem czyjegoś nieszczęścia.
Zapewne w późniejszym czasie karciłem ją mocno za te nałogi. Ja byłem od nich wolnych – nie paliłem papierosów ani nie upijałem się nader często. Lubiłem smak drogiego alkoholu, ale liczne fety zakrapiane trunkami, to nie było coś dla mnie. Preferowałem natomiast krótkie wyjazdy w okresie wakacyjnym i rundki po pubach czy wydarzeniach towarzyskich. Wtedy ilość alkoholu nie miała dla mnie większego znaczenia, jedynie liczyła się zabawa. Można by rzecz, że co działo się poza granicami kraju, zostawało poza granicami kraju. Rozgrzeszałem sam siebie.
Może i nie jestem mistrzem w kuchni, ale naprawdę sprawiało mi radość ugotowanie czegoś. Dobrze bawiłem się wśród różnych składników z książkami kucharskimi oraz poradami od matki. Nie mieliśmy skrzata domowego, więc własnoręcznie (z dużą pomocą różdżki, oczywiście) przygotowywała te wszystkie pyszności na przyjęciach.
- To zostaliśmy sąsiadami – jeszcze nie wiedziałem czy to dobrze czy źle. Miałem wyrobić sobie zdanie dopiero nad ranem, gdy przebudziłem się i wypiłem magiczną miksturę, znajdującą się koło mojego łóżka w sypialni. – Zamieszkałem tu niedawno. – Chociaż mieszkanie to kupiłem jakiś czas temu to nie przebywałem tu za specjalnie, podróżując po Europie. Właściwie stacjonowałem tu bardzo rzadko, a gdy tu bywałem to tak naprawdę miałem piękną towarzyszkę obok siebie, która wciąż dekorowała lokum.
Westchnąłem ciężko, bo rzeczywiście czułem się bardziej trzeźwy po jej słowach, które padły zanim weszliśmy do mojego mieszkania.
- Nie rozumiem dlaczego mnie przeprosiłaś – upiłem duży łyk brandy.
Zapewne w późniejszym czasie karciłem ją mocno za te nałogi. Ja byłem od nich wolnych – nie paliłem papierosów ani nie upijałem się nader często. Lubiłem smak drogiego alkoholu, ale liczne fety zakrapiane trunkami, to nie było coś dla mnie. Preferowałem natomiast krótkie wyjazdy w okresie wakacyjnym i rundki po pubach czy wydarzeniach towarzyskich. Wtedy ilość alkoholu nie miała dla mnie większego znaczenia, jedynie liczyła się zabawa. Można by rzecz, że co działo się poza granicami kraju, zostawało poza granicami kraju. Rozgrzeszałem sam siebie.
Może i nie jestem mistrzem w kuchni, ale naprawdę sprawiało mi radość ugotowanie czegoś. Dobrze bawiłem się wśród różnych składników z książkami kucharskimi oraz poradami od matki. Nie mieliśmy skrzata domowego, więc własnoręcznie (z dużą pomocą różdżki, oczywiście) przygotowywała te wszystkie pyszności na przyjęciach.
- To zostaliśmy sąsiadami – jeszcze nie wiedziałem czy to dobrze czy źle. Miałem wyrobić sobie zdanie dopiero nad ranem, gdy przebudziłem się i wypiłem magiczną miksturę, znajdującą się koło mojego łóżka w sypialni. – Zamieszkałem tu niedawno. – Chociaż mieszkanie to kupiłem jakiś czas temu to nie przebywałem tu za specjalnie, podróżując po Europie. Właściwie stacjonowałem tu bardzo rzadko, a gdy tu bywałem to tak naprawdę miałem piękną towarzyszkę obok siebie, która wciąż dekorowała lokum.
Westchnąłem ciężko, bo rzeczywiście czułem się bardziej trzeźwy po jej słowach, które padły zanim weszliśmy do mojego mieszkania.
- Nie rozumiem dlaczego mnie przeprosiłaś – upiłem duży łyk brandy.