10.07.2024, 20:12 ✶
Namiot. Podchodzę do Isaaca, Dory i Teddy'ego.
Z początku Erik nosił się z tym, czy w ogóle powinien brać udział w przyjęciu na plaży. Z jednej strony była to nieoficjalne Zakonu Feniksa, więc wypadało, aby pojawił się na nim nawet symbolicznie. Z drugiej strony wypadało też pomóc Brennie za przygotowaniami. Z trzeciej sam chciał zobaczyć znajomych, z jakimi niedane mu było spędzić w ostatnich tygodniach większej ilości czasu. Z czwartej jednak...
Dalej dochodził do siebie po tym, jak ledwie dwa dni wcześniej uratował Anthony'ego z rąk niezidentyfikowanych jeszcze porywaczy. Żart, który przerodził się w mały koszmar, gdy oboje doświadczyli na własnej skórze, jak łatwo w tych czasach można komuś po prostu odebrać drugą osobę. Gdyby nie to, że Longbottom postanowił od razu zbadać zniknięcia Shafiqa z przebieralni w Teatrze Selwynów, to kto wie, jak by się to wszystko skończyło?
Powinien być teraz z nim w Little Hangleton. Albo w Ministerstwie Magii próbując dodać dwa do dwóch i znaleźć jakiś trop po mężczyznach, którzy właściwie rozpłynęli się w powietrzu po tym, jak udało im się uciec z podziemnej komnaty. Czy jednak przysłużyłby się w ten sposób komukolwiek? Nie mieli jak dotąd żadnego śladu, pracownicy teatru też nie wnieśli na razie nic nowego do sprawy. A kręcenie się po magicznej dzielnicy z nadzieją na znalezienie odpowiedniej osoby było po prostu głupie.
Tak jak po Beltane to Dumbledore i Patrick próbowali poskromić pragnienie sprawiedliwości Zakonu po ataku Śmierciożerców, tak i teraz Erik studził własne emocje, nie chcąc popełnić błędu. To nie szybkie, a dokładne śledztwo przynosiło efekty; nie mógł tego popędzać, jeśli chciał dojść do prawdy. A chwilę odpoczynku pośród znajomych... Cóż, na tym etapie to już chyba mu nie zaszkodzi, czyż nie?
— Jak to wypijesz, to będziesz musiał trochę wytrzeźwieć przed pójściem do wody, wiesz? — odezwał się znajomy głos za plecami Isaaca. Erik poklepał przyjaciela ze szkoły po ramieniu, uśmiechając się zdawkowo na powitanie. — Trochę słabo jak na początek imprezy.
Zaparł się ręką o blat, unosząc drugą dłoń na powitanie Menodory i Teddy'ego, pozwalając im w spokoju toczyć swoją rozmowę, podczas gdy sam postanowił się zająć męczeniem Bagshota. Pod względem stroju Isaac na pewno go dziś przebił i to z dosyć prostego powodu - nie licząc granatowych szortów i czarnej czapki z daszkiem, Erik nie miał na sobie absolutnie nic. Z Warowni zabrał jedynie bluzę, która obecnie walał się na którymś kocu, czekając na nadejście wieczoru i niższych temperatur.
!zaklętamuszla
Z początku Erik nosił się z tym, czy w ogóle powinien brać udział w przyjęciu na plaży. Z jednej strony była to nieoficjalne Zakonu Feniksa, więc wypadało, aby pojawił się na nim nawet symbolicznie. Z drugiej strony wypadało też pomóc Brennie za przygotowaniami. Z trzeciej sam chciał zobaczyć znajomych, z jakimi niedane mu było spędzić w ostatnich tygodniach większej ilości czasu. Z czwartej jednak...
Dalej dochodził do siebie po tym, jak ledwie dwa dni wcześniej uratował Anthony'ego z rąk niezidentyfikowanych jeszcze porywaczy. Żart, który przerodził się w mały koszmar, gdy oboje doświadczyli na własnej skórze, jak łatwo w tych czasach można komuś po prostu odebrać drugą osobę. Gdyby nie to, że Longbottom postanowił od razu zbadać zniknięcia Shafiqa z przebieralni w Teatrze Selwynów, to kto wie, jak by się to wszystko skończyło?
Powinien być teraz z nim w Little Hangleton. Albo w Ministerstwie Magii próbując dodać dwa do dwóch i znaleźć jakiś trop po mężczyznach, którzy właściwie rozpłynęli się w powietrzu po tym, jak udało im się uciec z podziemnej komnaty. Czy jednak przysłużyłby się w ten sposób komukolwiek? Nie mieli jak dotąd żadnego śladu, pracownicy teatru też nie wnieśli na razie nic nowego do sprawy. A kręcenie się po magicznej dzielnicy z nadzieją na znalezienie odpowiedniej osoby było po prostu głupie.
Tak jak po Beltane to Dumbledore i Patrick próbowali poskromić pragnienie sprawiedliwości Zakonu po ataku Śmierciożerców, tak i teraz Erik studził własne emocje, nie chcąc popełnić błędu. To nie szybkie, a dokładne śledztwo przynosiło efekty; nie mógł tego popędzać, jeśli chciał dojść do prawdy. A chwilę odpoczynku pośród znajomych... Cóż, na tym etapie to już chyba mu nie zaszkodzi, czyż nie?
— Jak to wypijesz, to będziesz musiał trochę wytrzeźwieć przed pójściem do wody, wiesz? — odezwał się znajomy głos za plecami Isaaca. Erik poklepał przyjaciela ze szkoły po ramieniu, uśmiechając się zdawkowo na powitanie. — Trochę słabo jak na początek imprezy.
Zaparł się ręką o blat, unosząc drugą dłoń na powitanie Menodory i Teddy'ego, pozwalając im w spokoju toczyć swoją rozmowę, podczas gdy sam postanowił się zająć męczeniem Bagshota. Pod względem stroju Isaac na pewno go dziś przebił i to z dosyć prostego powodu - nie licząc granatowych szortów i czarnej czapki z daszkiem, Erik nie miał na sobie absolutnie nic. Z Warowni zabrał jedynie bluzę, która obecnie walał się na którymś kocu, czekając na nadejście wieczoru i niższych temperatur.
!zaklętamuszla